Migawki z pracy w księgarni

-Dzień dobry, są podręczniki?
-Nie, nie mamy
-A do religii?
– W ogóle podręczników nie ma
– A na zamówienie?

I tak 30 razy dziennie…

 


I jeszcze dwa od kolegi

Piątek. Klient podchodzi do kasy z zakupami. Wszystkie książki zeskanowane- czas zapłaty. Klient wyciąga kartę i przykłada do terminalu. Nic. Przykłada drugi raz. Znów nic. Łapie kontakt wzrokowy ze mną i z wyrzutem fuczy, że nam terminal nie działa.

Dopiero wtedy byłem gotów mu uświadomić, że przykładał kartę do kalkulatora, leżącego obok prawdziwego terminalu.

 

Bohaterowie: Ja (jako sprzedawca), Klient (jako fan literatury o tematyce chrześcijańskiej)

Przedmiot poszukiwany: książka o tytule „Jezu, ty się tym zajmij!”, autorstwa ks. Ruotolo.

***

Klient: Dzień dobry! Szukam takiej książki, zapomniałem nazwiska autora, jakiś ksiądz, a tytuł brzmiał coś w rodzaju „Jezus to zrobi”…

Ja: Chodzi panu pewnie o „Jezu, ty się tym zajmij!”.

Klient: (nadal szukający w myślach tytułu, nie zwrócił uwagi na moją odpowiedź) …albo „Jezus to wszystko naprawi”….

Ja: „Jezu, ty się tym zajmij!”

Klient: (po chwili wymownej ciszy) PAN ŻEŚ JEST CHAM! IDĘ DO EMPIKA! *klient wychodzi z twarzą czerwoną jak ornat liturgiczny w Niedzielę Męki Pańskiej.*

***

Myślę, że gdyby nie zasługi dla Kościoła, to ksiądz Ruotolo siedziałby za ten tytuł w piekle.