Post 16 – 92 (stare)

Post nr 92, ostatnio modyfikowany: 18-04-2018

Kwiecień na działce

Wizytacja wstępna 04.04:)

Blog MEG
Blog MEG
Blog MEG

Wizyta robocza 06.04 – wycinam samosiejki i odcinam suche gałęzie w lasku

Blog MEG

Wizytacja 2 07.04 – Mama ogląda efekty mojej pracy

Blog MEG
Blog MEG
Blog MEG
Blog MEG
Blog MEG

Wizyta robocza 14.04 – z Najmłodszą i Mamą oczyszczamy lasek z gałęzi. Już widać, że drzewa liściaste mają więcej słoneczka i mogą wypuszczać listki.

Blog MEG
Blog MEG
Blog MEG
Blog MEG

Ciąg dalszy (miejmy nadzieję) nastąpi 🙂

 


 

Post nr 91, ostatnio modyfikowany: 04-12-2017Byłśmy wczoraj na Dniu Bardzo Szeroko Otwartych Drzwi i Radiu Katowice:

Blog MEG
Blog MEG
Blog MEG
Blog MEG
Blog MEG
Blog MEG
Blog MEG
Blog MEG
Blog MEG
mamaewa napisał(a) komentarz:
Super! Też bym chciała.
tata napisał(a) komentarz:
ja też

 


 

Post nr 90, ostatnio modyfikowany: 28-06-2017Czerwiec

Blog MEG
Blog MEG
Blog MEG
Blog MEG

 


 

Post nr 89, ostatnio modyfikowany: 28-06-2017Maj

Blog MEG
Blog MEG
Blog MEG
Blog MEG
Blog MEG

 


 

Post nr 88, ostatnio modyfikowany: 28-06-2017Kwiecień

Blog MEG
Blog MEG
Blog MEG
Blog MEG
Blog MEG
Blog MEG
Blog MEG
Blog MEG
Blog MEG

 


 

Post nr 87, ostatnio modyfikowany: 28-06-2017Marzec

Blog MEG
Blog MEG
Blog MEG
Blog MEG
Blog MEG
Blog MEG

 


 

Post nr 86, ostatnio modyfikowany: 28-06-2017Luty

Blog MEG
Blog MEG
Blog MEG
Blog MEG
tata napisał(a) komentarz:
piękna retrospektywa

 


 

Post nr 85, ostatnio modyfikowany: 28-06-2017Styczeń:

Blog MEG
Blog MEG
Blog MEG

 


 

Post nr 84, ostatnio modyfikowany: 21-02-2016Ponieważ Chmurka ma znowu kłopoty z sercem (czyt. silnikiem) wracałam dziś z Najmłodszą pociągami.

Peron w Oleśnie jest ładnie odnowiony. Jeszcze gdyby tak dworzec przeszedł taką przemianę…

Weszliśmy do pociągu opóźnionego o 5 minut. Intercity.
Okazało się że to pociąg z rezerwacją miejsc. Ale kierownik nic na ten temat nie wspomniał, jako że jechałyśmy tylko do Lublinca po prostu sprzedał nam bilet.
Pociąg był ładny, nowoczesny ale pełny. Stałyśmy więc w tłoku na korytarzu.

Odległość 31 km. Czas podróży – 20 minut. Koszt: 18 zł

W Lublińcu poszłyśmy do kasy, gdzie po 20 min stania w kolejce (byłyśmy 4 grupą kupującą) samotna pani sprzedająca na prośbę o bilet z miejsca odpowiedziała, że bilety w pociągu.

Pociąg Kolei Śląskich stał już od 15 min na peronie, o czym informował nosowy głos z megafonów. Najmłodsza, bardziej doświadczona z jazdą PKP poprowadziła nas na właściwy peron i weszłyśmy do pociągu. Udałam się na przód celem nabycia biletów.
Byłam może 7 w kolejce, więc już po 3 minutach wracałam z biletami na miejsce (kupującymi byli studenci wracający po przerwie semestralnej lub/i weekendowej na uczelnię)

Pociąg był ze starego składu ale czysty i zadbany. W przedziałach było góra po 6 – 8 osób a więc miejsca pod dostatkiem.

Odległość 54 km. Czas podróży – 1 godz 12 minut. Koszt: 19 zł
(Odległości podane za PKP Cargo)

Podsumowując, odległość pokonana wraz z dojazdem na staję: ok 100 km. Czas ok 2 godz. Koszt ok 40 zł.

Dla porównania, samochodem odległość 80 km. Czas ok 1 godz 20 min. Koszt ok 21 zł (licząc 1l benzyny = 4,29 zł, średnia z moich ostatnich 10 tankowań, Chmurka spala obecnie 6,1l/100km).

tata napisał(a) komentarz:
A chmurka już nie stoi pod chmurką i silnik dobrze rokuje.
No cóż trochę przepłaciliście w Intercity – podróże kształcą,
a nauka kosztuje.
Basia napisał(a) komentarz:
Takie podsumowanie finansowe to aż miło przeczytać. Zwłaszcza, że zgodnie z moimi analizami mój samochód na przejechanie 80 km potrzebuje zużyć niecałe 18 zł (średnia z tankowań od początku 2015 roku, a w 2016 ceny dużo korzystniejsze).

 


 

Post nr 83, ostatnio modyfikowany: 21-01-2016Kochanej Babci dużo zdrowia!
chociaż sama nie przeczyta, to może jej przekażą 😀

W drodze powrotnej dzień przed Sylwestrem taki oto spotkał tatę i mnie widok na podjeździe do Ośrodka:

Blog MEG

Obserwowaliśmy je przez dłuższą chwilę (nic nie bały się auta) gdy zjawił się Maniek i bażanty uciekły..

A ja działam z moją lampką nocno/dzienną (bo pokój mamy bardzo ciemny w zimie i ciemniejszy w lecie..)
Z zwykłej żarówki zrezygnowałam na rzecz LEDów w postaci pasków.
Miałam połączone je szeregowo, zasilane zasilaczem 100mA. Co dawało słabe światło. Tata dał mi zasilacz, który można nastawiać. Podłączyłam dwa mierniki:

Blog MEG

Prąd pobierany przez układ był bardzo zmienny i wrażliwy, lekka zmiana napięcia już miała wpływ na różnicę w natężeniu.
Na zdjęciu wygląda, jakby pierwszy rząd się nie świecił, ale w czasie robienia zdjęć świeciły się wszystkie (lampa błyskowa?)

Wyposażona w naprawioną przez tatę lutownicę w połowie stycznia przebudowałam „żarówkę” lampki równolegle, 6 pasków po 2x 3 diody:

Blog MEG

i ponownie podłączyłam urządzenie taty.

Blog MEG

Tym razem zmiana napięcia w zakresie od ok 11,90 V do 12,08 V nie powodowała skoku w natężeniu, dając stale 250mV.
Subiektywnie biorąc i światło wydaje się bardziej „jasne”.

Pracuję teraz po ok 9 godzin, więc czasu i sił troszkę brakuje, tym niemniej wkrótce gotowy będzie nowy formularz Zgłoszenia pobytu dla Ośrodka (jest już w fazie ostatnich testów), a nasza strona dostanie nowy sposób dla logowania się (bardziej bezpieczny)…

tata napisał(a) komentarz:
Oczywiście, że przekażemy, dziękujemy za foto reportaże.
I z zainteresowaniem oczekujemy nowości technicznych naszej strony.
Nie prościej było by tam wkręcić żarówkę ledową np 4 waty?
Każdy eksperyment to nauka i tak trzymać a czas trzeba optymalnie organizować. Takie życie.
MadaMag napisał(a) komentarz:
Może i prościej. Ale żarówki w tej lampce świecą w górę. A ja chcę w dół. Po za tym mamy paski led w kuchni, nad biurkiem, to kolejnym krokiem krokiem – nad stoliczkiem 😀
tata napisał(a) komentarz:
i bardzo dobrze!

 


 

Post nr 82, ostatnio modyfikowany: 17-01-2016Po chwilowych kłopotach znów można dodawać wpisy.
Wielkie dzięki Michałowi za pomoc.

tata napisał(a) komentarz:
i u mnie też działa

 


 

Post nr 81, ostatnio modyfikowany: 09-01-2016Mama w telewizji:
http://opole.tvp.pl/23345324/27-grudnia-2015
minuta 12:02

 


 

Post nr 80, ostatnio modyfikowany: 23-12-2015Grudzień…
czyli 11 stopni w Katowicach. Widok z okna mojej firmy: ptaki powoli szykują się do odlotu, słoneczko ładnie świeci

Blog MEG

A dojeżdżają do pracy wspominam stare czasy:

Blog MEG

I porównuje z nowymi

Blog MEG

Prawdę mówiąc te stare są wygodniejsze…
KONIEC PRZERWY

tata napisał(a) komentarz:
Prawda grudzień zeszłego roku był piękny.

 


 

Post nr 79, ostatnio modyfikowany: 19-07-2015Nauka kosztuje, czyli historia pewnej choroby…

W tym tygodniu moim zadaniem było przywożenie dzieci z Rudy do nas. W tym celu otrzymałam służbowy samochód. Drogo mnie to wyszło…

W czwartek Pan samochód zaczął domagać się jedzenia. Jako jego opiekunka zawiadomiłam właściciela i dostałam odpowiednią kwotę.
Zapakowałam dzieci i podjechałam do samochodowej restauracji. Zaaferowana jak Pan Samochoda się karmi oraz siedzącymi dziećmi odruchowo podałam mu do picia ten sam płyn, który pije moja prywatna Chmurka.
Pan Samochód nie zaprotestował, otwór grzecznie otworzył, płyn przyjął. Bez najmniejszych protestów ruszył w dalszą drogę. Dotarł do Rudy, wrócił…
Następnego dnia rano odpalił bez problemu. W drodze do Rudy nie narzekał, tylko czasem jak gdyby dostawał czkawki…
Tknięta złym przypuszczeniem zapytałam Naczelnego Opiekuna, cóż ten stwór pije… i okazało się, że on z tych drugich, od benzyny woli ropę.

Chociaż benzyna nie zaszkodziła mu jak dotąd, o udaniu się na własnych kołach do punktu ratowniczego nie było już mowy, trzeba było wzywać erkę pojazdową.
Pan ratownik (znajomy nam już z ratowania zelówek u Chmurki) musiał przeprowadzić mu płukanie żołądka i wymienić filtr. A ja moją Chmurką odwieźć dzieci do Rudy…

Ponieważ błąd był mój, mnie przyszło za niego zapłacić. Jak na razie 400zł (w cenie wliczono 30 litrów ropy)…

W sobotę o 6.18 dostaję od Najmłodszej smsa „W całym budynku odcięli gaz.”

Pobudka zaplanowana była na 7.00 (budzik na 6.45, w tygodniu na 5.55).
Po przyjściu do zagrzania wody do umycia się został mi dzbanek elektryczny…

[Jestem BARDZO szczęśliwa z tego prezentu urodzinowego, mimo iż zdawałoby się, że 1,7L na dwie osoby to dzbanek zbyt duży]
Kiedy gaz się pojawi informacji brak..

I jeszcze,
Kombinatory dziękują HOW Qcoby za wypożyczenie namiotu. Dzieciom się bardzo podobało.

tata napisał(a) komentarz:
Przyzwyczajenie to druga natura, pan mechanik za ropę dostał paragon lub fakturę zawsze można zrobić notę korekcyjną na kombinatory.

 


 

Post nr 78, ostatnio modyfikowany: 18-06-2015Pokój odmalowany. Kolor… hmm… kogiel-mogel.

W końcu tata przy każdej wizycie nie będzie się rozglądał z hasłem: „No, ale pomalować to tu by trzeba. Trochę farby i…” 😀

Zaczęliśmy ok 9.15, o 14.30 skończyliśmy pierwsze malowanie, ok 18.15 drugie malowanie, do ok 22.00 sprzątanie.

Zużyliśmy ok 7 litrów farby (Śnieżka) i dwa pigmenty „cytrynowe”.

Przy okazji zrobiliśmy też trochę porządków. Pomalowaliśmy wszędzie tylko nie za biurkiem i zespołem szaf stojących (za sugestią taty). Pozostałe ściany w całości.

Najmłodsza robiła swoją komórką dokumentację, więc po zdjęcia do niej 🙂

tata napisał(a) komentarz:
Gratulacje i dziękuje.

 


 

Post nr 77, ostatnio modyfikowany: 18-04-2015O godzinie 00:17 zatrząsł się mój budynek. Szyby zadrżały, przewrócił się składany fotel stojący za drzwiami pokoju. Trwało to kilkanaście sekund, na tyle by się zorientować, że coś się dzieje.
Adrenalina trochę wzrosła.

Już raz tutaj taki wstrząs odczułam, ale był słabszy i krótszy. Zastanawiam się, co się stało, bo na linii tektonicznej przecież nie mieszkamy.

Upieram się, że jest sens ubezpieczenia szyb (szczególnie w naszych oknach)…

Z innej beczki, wymiana opon, szczęk i tarczy hamulcowej.
Autko toczy się raźnie, hamulce mocno hamują, kierownica chodzi jakby lżej…

—Edit—
Niemiecki ośrodek badań Deutsches Geoforschungzentrum podał, że wstrząs miał siłę 4.2 stopni Richtera.
Był wyczuwalny na terenie całego śląska.

tata napisał(a) komentarz:
Dziecko mieszkasz na śląsku chyba że znowu gaz wybuch.
A naprawa auta to kolejna rata którą wpłaciłaś za ( sprawne )
auto. Oby na długo starczyła.

 


 

Post nr 76, ostatnio modyfikowany: 13-04-2015Zmiany w dodawaniu filmików

By dodać film wystarczy w znacznik wpisać jego ID np.:
CLuvtEOjZ7E

By pokazać link nie dodawać protokołu http://
www.youtube.com/watch?v=CLuvtEOjZ7E

 


 

Post nr 75, ostatnio modyfikowany: 22-03-2015Gdy w piątek wstałam w radiu usłyszałam że za około pół godziny rozpocznie się częściowe zaćmienie słońca. Postanowiłam nie przegapić widowiska. Umyłam się, zjadłam śniadanie, zerknęłam do internetu po bliższe informacje i uzbrojona w dwie pary okularów przeciwsłonecznych znalezionych w barku i aparat już kilkanaście minut po 9tej była w parku pod domem.

Troszkę musiałam poczekać, gdyż cokolwiek było widać dopiero kilka minut przed 10tą. I lepiej widoczne było w aparacie (którego obiektyw przesłaniałam soczewkami okularów), niż bezpośrednio przez szkła.

Troszkę zmarzłam i po ponad dwóch godzinach postanowiłam pójść do domu.

Jako że mamy nowy trend (?) wstawiania filmów i ja takowy utworzyłam:

tata napisał(a) komentarz:
Tak dla poznania i nauki trzeba się poświęcić.
I wpis OK”.

 


 

Post nr 74, ostatnio modyfikowany: 06-03-2015W radiu Katowice mówili, że dziś, tj. 6 marca z okazji zbliżającego się Dnia Kobiet Śląski Uniwersytet Medyczny organizuje akcję Dzień Kobiet ze Zdrowiem.
Ponieważ nic nie miałam na dziś zaplanowane (oprócz oddania kluczy z Bytomia w Centrum HD w Chorzowie) wsiadłam w auto, włożyłam mojego smartfonika w mój trzymacz w aucie :D, załączyłam GPSa i pojechałam na Medyków 12 (Panewniki). Droga wąska, z ostrymi zakrętami i przez lasy…

Na miejscu dotarłam i moim małym autkiem w poprzek zaparkowałam na dostępnym miejscu.

Już na wstępie pan z mamografu powiedział mi, że badają od 45 roku życia. Sala masaży i baniek chińskich też była zarezerwowana (przez studentki i pracowników UM) już przed rozpoczęciem imprezy 🙁

Na dzień dobry, przy oddawaniu kurtki do szatni wylosowałam na loterii smycz (do wylosowania były też kosmetyki, ponoć całkiem porządne) i zarejestrowałam się do DSK.

Za to pozwiedzałam inne sale. Do sali z poradami dla młodych matek oraz około ciążowych nie dotarłam (ponoć była gdzieś na samym końcu), ale zdążyłam na skrócony do pół godziny (z powodu wcześniejszych warsztatów jogi) warsztat-wykład z wizerunku (niestety, nic nowego ani konkretnego. Tyle, że 7 do 30 sekund i rozmówca już ma o nas wrażenie, a 90 pierwszych sekund i pracodawca wie, czy cię przyjmie).

Z innych stanowisk, bo były wolne a dziewczyny sympatyczne zrobiłam sobie test na depresję i otępiałość (nie mam :D), posłuchałam o zespole ciśnieni nadgarstka.

W innej sali pan pokazał mi ćwiczenia rozluźniające na ból w czasie miesiączki, wysłuchałam poćwiczyłam i zostałam zbadana w temacie samokontroli piersi. Dowiedziałam się też co to jest mikcja :P.
Chciałam iść też do brafiterki, ale gdzieś się zgubiła, pozostawiając na stanowisku tylko męża…

Za to sprawdziłam mój BMI i to dwa razy, drugi raz do dietetyczki. w kolejce do dietetyczki nie ustałam (pani z siwymi włosami zajęła ją na ponad godzinę :/) choć byłam trzecia, stwierdziłam że szkoda czasu czekać na porady pani z „Cambridge. Program odchudzania.”

Za to zmierzono mi ciśnienie i puls – dobre i w normie (120/80/65), cukier – dobry (73).
Odczekawszy w kolejce dostałam się też na badania postawy ciała, gdzie dowiedziałam się, że mój środek ciężkości jest przesunięty zbyt do tyłu i zbyt mocno na pięty (waga!) ale nie mam płaskostopia ani też zachwiania w balansie ciała (nie przechylam się na jedną stronę, jak pani dwie osoby przede mną). Pani za pomocą maty sensorycznej pokazała mi też jak powinnam stać, by stać we właściwy sposób.

Jako że spędziłam tam już prawie 4 godziny i chyba prawie wszystko zwiedziłam zaczęłam zbierać się do domu.
Na do widzenia dostałam jeszcze małą wodę niegazowaną i różową kokardkę, oraz pędzelek cytologiczny „do oswojenia”. (Teoretycznie było to 1sze stanowisko…)

Spotkałam kilka dziewczyn-studentek, które chyba rzeczywiście wybrały studia z powołania…

Impreza ponoć odbyła się po raz drugi. Zorganizowana całkiem nieźle, dla chętnych na korytarzu był wrzątek i kawa, a samych kobiet przybył tłum…

Koniec raportu 😀

tata napisał(a) komentarz:
I fajnie, że skorzytałaś

 


 

Post nr 73, ostatnio modyfikowany: 03-01-2015Jako świąteczny prezent dostałam pastę tahini. Stwierdziliśmy że jest płynno oleista i gorzkawa. Innymi słowy nie jest to krem sezamowy. Przeszukiwanie netu zdradziło, że taka właśnie powinna być.
Jak wiadomo jestem słodką dziewczyną, więc w celach konsumpcji muszę jakoś tę pastę zmodyfikować.

Wzięłam więc 3 łyżki pasty, dodałam do niej 1 łyżkę sztucznego miodu, który został po pieczeniu pierników. Do tego łyżeczkę soku-cytrynki i na wszelki wypadek łyżeczkę cukru pudru. Po kilkunastu minutach miałam… nie, wciąż nie krem sezamowy. Zrobiła się z tego chałwa. Trochę krucha i bez cukrowych igiełek, ale w smaku najprawdziwsza.

Ps. Rano w mieszkaniu było 19 stopni. Pion wewnętrzny dalej nie grzeje.

Ps2. Jeszcze nie znudziłam się tabletem, z którego właśnie piszę. 🙂

ojciec napisał(a) komentarz:
tak w życiu jest wiele ciekawych i pasjonujących rzeczy do zrobienia.

 


 

Post nr 72, ostatnio modyfikowany: 18-12-2014Roraty u nas są o 18:00. Jako że w poniedziałek, wtorek i środę o tej porze miałam zajęcia dziś w czwartek nastawiłam sobie zegarek i dziesięć minut przed czasem weszłam do kościoła.
W środku już było trochę ludzi, ksiądz siedział z boku ołtarza, śpiewano pieśń. Hmm… może było jakieś nabożeństwo?
Kiedy po chwili na wyświetlaczu pokazał się „Święty Michale” domyśliłam się, że oto roraty odbyły się godzinę wcześniej. Akurat zdążyłam na błogosławieństwo…
Wychodząc z kościoła widzę, a tu dzieci z zapalonymi lampionami dzielnie do niego wędrują… Okazało się, że nie byłam jedyną, która o tym nie wiedziała (na niedzielnej-sobotniej mszy nic o tym nie mówiono!)

Z innej beczki:
Przy zmywaniu uszkodziłam sobie mój ulubiony dzbanek,

Blog MEG

który miałam jeszcze z czasów studiów (nota bene, kupiony po tym, jak zbiłam poprzedni, podarowany mi przez Średnią).
Po długich poszukiwaniach i przeglądaniach dzbanków w różnych hipermarketach w końcu kupiłam sobie nowy

Blog MEG

Mam wrażenie, że jest to taki sam jak mamy w Kucobach… Mam nadzieję, że posłuży przynajmniej tak samo długo, jak poprzedni.

Acha, i wciąż poszukuję mojej zimowej czapki z daszkiem. Nie lubię, jak mi słońce świeci w oczy.

marek napisał(a) komentarz:
troszkę inny, ale niech służy

 


 

Post nr 71, ostatnio modyfikowany: 13-12-2014Trochę spóźnione, ale takie oto Mikołaje przyszły do nas na Mikołajki.

Blog MEG

Uważam, że są super i bardzo radosne. Dziękujemy!

mamaewa napisał(a) komentarz:
No, Mikołajki były o czasie, tylko wpis się spóźnił…
MadaMag napisał(a) komentarz:
Oczywiście, miałam na myśli wpis. Mikołajki przyszły w Mikołajki, czyli 6 grudnia w sobotę.

 


 

Post nr 70, ostatnio modyfikowany: 10-11-2014URGH! Jak ja nie cierpię rozpuszczalnych lekarstw…
No, ale mama mi kupiła… trzeba brać.
Wasza pozbawiona głosu M.

mamaewa napisał(a) komentarz:
Może jak niedobre to będą skuteczne !!!Do łóżka i wypocić się!! No i zdrowiej.
ojciec napisał(a) komentarz:
Lek ma być skuteczny a nie dobry. Każde lekarstwo się rozpuszcza tylko że różnych miejscach, to rozpuszczalne w szklance niech ci szybko pomoże.

 


 

Post nr 69, ostatnio modyfikowany: 10-11-2014EDIT:
Ups, jakoś zniknął plik.
Ale chociaż 1 stycznia 1970 (czyli pierwszy dzień ery uniksowej – „zerowa” data linuxa) nie było nam znanych PCtów, na komputerze już pisać się dało.
Sama wiesz 😀
LOL

mamaewa napisał(a) komentarz:
Zdolniacha! dwadzieścia kilka lat przed urodzeniem już pisać̣
I to przed skonstruowaniem PC-tów

 


 

Post nr 68, ostatnio modyfikowany: 07-10-2014Ostatnio znów są problemy na stronie z złośliwym oprogramowaniem. Mogę tylko przeprosić, i powiedzieć, że wciąż szukamy skąd się bierze problem, na bieżąco ją naprawiając…

ojciec napisał(a) komentarz:
Nic w życiu nie jest łatwe, a głupota nie zna granic
ojciec napisał(a) komentarz:
Faktycznie są kłopoty, i data i miejsce wpisania komentarza.

 


 

Post nr 67, ostatnio modyfikowany: 21-08-2014No i można powiedzieć że wykrakałam.
W Chorzowie śpi nas dziś czworo 😀

Mare napisał(a) komentarz:
Chyba w Chorzowie śpi więcej niż 4 osoby.

 


 

Post nr 66, ostatnio modyfikowany: 23-07-2014Pozdrowienia z kolonii w Mszanie.
Przez dwa pierwsze dni paliło słońce i spiekło mnie na prawdziwego raka. Jak tylko kupiłam olejek z silnym filtrem zaraz zaczął padać deszcz…
Dzieci mamy 43 na trzy opiekunki, ale nie jest źle. Codziennie idziemy gdzieś na spacer, np. na górę Grunwald, albo nad rzekę Mszankę.
Na śniadanie i kolację jest szwedzki stół i duży wybór, jedyne utrudnienie to fakt, że mam pod opieką trzecie piętro (gdzie też jest mój pokój), co oznacza że kilkadziesiąt razy dziennie biegam na parter i z powrotem.
Kilka zdjęć…

Mój pokój:

Blog MEG
Blog MEG
Blog MEG

Ośrodek pod Arkadami:

Blog MEG
Blog MEG
Blog MEG

i okolica

Blog MEG

(widok z Grunwaldu)

Blog MEG
Blog MEG
Blog MEG

Więcej zdjęć na
https://www.facebook.com/pages/Pod-Arkadami-Mszana-Dolna/748610405198061?sk=photos_stream&tab=photos_albums

Basia napisał(a) komentarz:
Super!! A będzie niedziela odwiedzin?
mamaewa napisał(a) komentarz:
Prawie tak ładnie jak w Kucobach, tylko trochę wyżej i więcej górek. A zaprawa fizyczna się przyda ;}

 


 

Post nr 65, ostatnio modyfikowany: 08-07-2014Nie ma ostatnio wiele czasu.
Czym się zajmuję można pooglądać tu:

http://kombinatory.pl/Zdjecia.aspx

Upały i burze w jednym… no cóż, polskie lato!

 


 

Post nr 64, ostatnio modyfikowany: 11-06-2014Po pierwsze i najważniejsze Wszystkiego Najlepszego Babciu!
Chociaż wiem że sama tego nie przeczytasz, myślę że rodzice przekażą.
Stoję właśnie w autobusie 830 w drodze na spotkanie i piszę tego posta.
A z innych rzeczy, to Maniek dzisiaj podebrał mi kiełbasę z śniadaniowej kanapki.
Zaraz wysiadam więc na razie pa.

tata napisał(a) komentarz:
Dziękujemy i przekażemy.

 


 

Post nr 63, ostatnio modyfikowany: 24-05-2014Nasza strona zdobywa popularność!
Skąd to wiem? Bo w tym miesiącu już dwa razy mieliśmy tzw. code injection, przez co nasza strona przestała na jakiś czas działać ;(
Za drugim razem nawet trzeba było pisać do Googla o odblokowanie strony!

No nic, z M. jesteśmy czujni i badamy sprawę.

tata napisał(a) komentarz:
nie dajmy się złamać

 


 

Post nr 62, ostatnio modyfikowany: 11-05-2014Firefox zrobiło kolejny krok w ‚upodobnianiu się’ do innych przeglądarek i nie bacząc na upodobania użytkownika, bez informacji zmieniła wygląd przeglądarki jak i możliwość ustawienia paska adresu nad zakładkami. Która to opcja wciąż jest w about:config, ale nie działa ;/
Na skargi użytkowników support zamiast „aktywować” tą opcję proponuje zainstalować dodatek:
https://addons.mozilla.org/pl/firefox/addon/classicthemerestorer/
Całe szczęście, że on działa poprawnie.
Ale ileż można mieć tych dodatków?

ojciec napisał(a) komentarz:
też mam to instalować?
Ile znaków ma słowo tata więcej czy mniej niż trzy

 


 

Post nr 61, ostatnio modyfikowany: 10-05-2014Gdy w sobotę zaczęłam się przygotowywać na Kombinatory stwierdziłam, że jest bardzo ładna pogoda. I tak sobie pomyślałam, że warto byłoby się gdzieś wybrać i pozwiedzać, mimo naszego skromnego budżetu.
Poguglowałam więc i wybrałam cztery możliwe kierunki: zamek Będzin, Świerklaniec, Muzeum PRL’u i Egzotarium w Sosnowcu.

Po przemyśleniu chwilowo odłożyłam Egzotarium. Muzeum otwiera się dopiero w sezonie, tj. w maju. Został się więc zamek Będzin i Świerklaniec.

Jako że rodzice i dziadkowie zabierali Średnią i mnie jako małe dzieci do Świerklańca, a Najmłodsza tam nie była w ostateczności wybór padł na niego.
Ostatni raz w Świerklańcu byłam, jeśli się nie mylę na komunii najmłodszego kuzyna, tj. z górą piętnaście lat temu. Ponieważ strona jedynie informuje, że park jest własnością gminy, była nadzieja, że można do niego wciąż się udać.

Tak więc po kościele przygotowałyśmy bento (czyli pudełka z lunchem) i picie, wsiadłyśmy w auto i 25 km później dotarłyśmy krótko przed godz. 14 na miejsce.

Po opłacie parkingowej (w niedzielę, 6zł na cały dzień „proszę jechać wzdłuż alei i zaparkować na trawce w pierwszym wolnym miejscu”) rozpoczęłyśmy zwiedzanie.

Blog MEG

Idąc w lewo dotarłyśmy do mini zoo o nazwie Rogate Ranczo, gdzie pooglądałyśmy trochę rogatych (i mniej) zwierząt, jak kozy, owce, wołu, lamy, bażanty, emu, kuce i inne.

Blog MEG

Poszłyśmy zwiedzać dalej i dotarłyśmy do punktu zbiorczego głównej alei (tworzy ona ósemkę, dolna część od bramy biegnie z prawej i lewej strony wielkiego trawnika, górna część otacza staw). Gdzie był bardzo ładnie zdobiony maszt, ale bez flagi.

Blog MEG

W momencie gdy zaczęłam robić Najmłodszej zdjęcie potknęła się, ale myślę, że zdjęcie mimo to wyszło ładne.

Poszłyśmy dalej wzdłuż prawej krawędzi stawu, gdyż pamiętałam z dzieciństwa, że na końcu jest przejście na widok na Jezioro Świerklaniec. Pamiętałam, że był tam plac zabaw z metalowymi huśtawkami. Do dziś tam jest, ale zmodernizowany na nowoczesny, drewniany, z atestem na dzieci 3-9 lat.

Po drodze minęliśmy wypożyczalnię kajaków (chwilowo nieczynną) oraz wypożyczalnie rowerów gokartów, których dużo jeździło w około. Fajny z nimi pomysł, gdyż mają postać albo samochodziku dla dwóch dorosłych [pedałujących i kierujących] z miejscem z przodu dla dwójki dzieci, albo motoru z przyczepą z boku – dla dwóch osób.

Blog MEG

Rzeczywiście, u szczytu ósemki alei, po przejściu mostka i w wdrapaniu się po niewygodnych schodach naszym oczom ujawniło się jezioro. Do dziś jego wielkość robi wrażenie.

Blog MEG

Jako że było już wpół do trzeciej postanowiłyśmy spożyć obiad. Wróciłyśmy nad staw i wybrały drugi półwysep. Na ławeczce rozłożyłyśmy kocyk, wyciągnęły bento i rozlały herbatę z termosu i rozpoczęły konsumpcję.

Blog MEG
Blog MEG

Dla zainteresowanych i potomnych, w bento były: surimi, grzanki z chleba tostowego w jajku, cukinia w panierce, paluszki rybne; na deser kawałki banana oraz rolki rolady biszkoptowej z truskawkami wpolewie czekoladowej (kupna)

Zgodnie z hasłem „pojedliśmy, teraz możemy pospać” rozłożyliśmy się na ławie. Ciszę (względną, ze względu na gwar ludzkich głosów dobiegający z alei) przerwał telefon od mamy 😀

Blog MEG

Ruszyliśmy dalej. Jako że chciałam pooglądać Dom (Pałac) Kawalera, wróciliśmy do punktu łączącego aleje i idąc lewą stroną doszliśmy do budowli. Wewnątrz robi dwa razy większe wrażenie, niż na zewnątrz, a i zewnątrz jest niczego sobie.

Blog MEG

W piwnicy jest kawiarenka, gdzie wstąpiłyśmy na lody i zajadając je powoli skierowałyśmy się do wyjścia.
Kwadrans po 17 byłyśmy już do domu.

To, co rzucało się w oczy i uszy, to tłum ludu, jakby co najmniej odbywał się festyn. Ale nie, była to tylko zwykła ciepła niedziela. Z drugiej strony nie było krzyków, wrzasków ani głośnej muzyki, i po odejściu trochę w bok (np. na półwysep lub boczne alejki) było całkiem spokojne. Po prostu, tłum grzecznych spacerowiczów. (Najgłośniejszy był szum łańcuchów nadjeżdżających gokartów, co miało swój pozytywny aspekt, gdyż było wiadomo kiedy należy uważać i je przepuścić.)

Blog MEG

Kiedy my parkowałyśmy, byłyśmy ostatnim autkiem w rzędzie. Kiedy wracałyśmy, ciąg aut ciągnął się aż na sąsiednią aleję.

Blog MEG

Na zdjęciu zaznaczyłam, gdzie mniej więcej stało nasze autko.

Mam nadzieję, że gdy znów zostaniemy na niedzielę w mieście uda nam się (czyt. będzie chciało 😛 ) znów gdzieś wybrać.

Jeszcze raz
Pozdrowienia z Świerklańca!

tata napisał(a) komentarz:
a o 16.oo pod kościół na msze na świeżym powietrzu dziewczynki bawiły się dzibłem trawy lub patyczkiem będąc bardzo grzeczne a po powrót autobusem a potem SYRENĄ
– jakże urokliwe wspomnienia.
tata napisał(a) komentarz:
a o 16.oo pod kościół na msze na świeżym powietrzu dziewczynki bawiły się dzibłem trawy lub patyczkiem będąc bardzo grzeczne a po powrót autobusem a potem SYRENĄ
– jakże urokliwe wspomnienia.

 


 

Post nr 60, ostatnio modyfikowany: 20-03-2014Jako że kleił mi się klawisz f i y na klawiaturze, w poniedziałek postanowiłam ją przeczyścić, a przy okazji i laptop…

W skutek czego, we wtorek nie działały mi shifty. Po ponownym przeczyszczeniu, w środę rano było lepiej.
Nie działały Z, M, 6,8,9 z lewym shiftem, oraz Z,V,B,M,S,D,G,H,;,” z prawym shiftem.
Po kolejnym czyszczeniu i przepinaniu jedynie M z prawym shiftem nie chciał działać, niestety także spacja odmówiła posłuszeństwa jako klawisz, chociaż sama z siebie co jakiś czas się zacinała, tworząc długie ciągi spacji w notatniku albo przewijając stronę internetową w dół (uzupełniałam Kombinatory, pisząc „w ciemno” samymi gumkami; gdzie potrzebował spacji kopiowałam ją z notatnika za pomocą Ctrl+V 😀 ).
Dziś rano po naciśnięcu spacji pojawiała się spacja wraz z b (” b b b”), z N pojawiał się przecinek („n,n,n,n,”)
z G-J,a z K-Y.

Należy zaznaczyć, że generalnie wszystkie klawisze (oprócz spacji na jednym etapie) wysyłały sygnał, więc raczej ścieżek na samej klawiaturze nie uszkodziłam…
Wg interetu podejrzany jest układ KBC lub southbridge, no cóż, odkurzałam płytę główną.

Wkurzyło mnie to podwójne klawiszowanie, dałam laptopowi lekkiego wstrząsa i zaczęłam wystukiwać na blokowanych klawiszach (jak wściekły pianista na pianinie).

I co?
Oczywiście wszystkie klawisze zaczęły ładnie działać, nałożyłam plasticzki z literkami i działa.
Jeszcze tylko nie zrobiłam „wyłącz-włącz” komputera. Na wszelki wypadek, nim nie skończę pisać 😀

A w ogóle, to znowu trochę zmodyfikowałam dodawanie komentarzy. Nie działa jeszcze tak, jak bym chciała, ale to wymaga przepisania sposobu prezentowania i wyświetlania bloga.
Ale można już spamować (tj. pisać komentarze jeden pod drugim), a to jest to o co tacie głównie chodziło.

Przynajmniej u mnie działa, czekam na uwagi…

tata napisał(a) komentarz:
Nie wszystko trzeba umieć, ale wiele można się nauczyć nawet rozbierając klawiaturę.
tata napisał(a) komentarz:
i trenując opcje wpisywania do blogu.
O to chodziło – wpisuje dopisuje się do strony i dalej mogę coś dołożyć.
Dziękuje.

 


 

Post nr 59, ostatnio modyfikowany: 16-03-2014Właśnie oglądałam Wiadomości.
Większość poświęcona sytuacji na Krymie, ale sama końcówka po kanonizacji Jana Pawła II i związanych z tym oczekiwanych do przybycia tłumach.

I taka myśl mnie natchnęła.
Całe oczy zwrócone na Krym, i sytuacja jest napięta. Teraz weźmy pod uwagę tych oczekiwanych 70tyś wiernych w Rzymie. Jak to kontrolować pod względem bezpieczeństwa?
Wystarczy przemyślana prowokacja, by doszło do zamieszek. Albo jak w Niemczech, jedna osoba z plecakiem z materiałami wybuchowymi. A potem oskarżenia, wzajemna nieufność i koniec wspólnej Europy.
Azja zablokowała wywóz polskiej trzody. Oczywiście, w celach bezpieczeństwa. Ale oprócz tego co tracą rolnicy-hodowcy, dochodzą również koszty jakie państwo Polskie poniesie na odszkodowaniach. Czy szpiegostwo/wojna ekonomiczna nie miała w tej zarazie udziału? Czy osłabienie Polski, tego kraju na granicy wpływów rosyjskich i amerykańsko-unijnych nie jest tym pierwszym na rękę..?

Mam nadzieję, że nie będziemy znów tym pokoleniem, które naocznie widzi wojnę…


A żyłam w błogiej nieświadomości…

mamaewa napisał(a) komentarz:
No i tak to wygląda jak się raz na 10 lat obejrzy wiadomości…Ale oglądaj dalej, może natchnienia będzie więcej…;)
A z innej beczki ozy w Korei bywają wampiry?
mamaewa napisał(a) komentarz:
miało być „Czy…” ale nie umiem poprawić
Meg napisał(a) komentarz:
A gdzie nie ma wampirów? Oczywiście i w Korei one są. Najsławniejszym chyba jest Prokurator Wampir, z serialu kryminalnego o tym samym tytule.
A skąd to pytanie?

 


 

Post nr 58, ostatnio modyfikowany: 15-03-2014Dzieci, słoneczka najmilsze…

Przed dzisiejszymi zajęciami rozkładam wszystko na dywanie i czekam. Wpadają chłopcy (wiek 6-8). Jeden z nich zagląda do pokoju i biegnie z powrotem z krzykiem do mamy „A dzisiaj mamy z inną panią!”
Drugi wraca się do rodziców za nim. „Nie, z tą samą!”
I zaczynają się przekrzykiwać, na tyle, by mama też zajrzała do pokoju zajęć. A ja się uśmiecham i ku wyraźnemu zdumieniu chłopców wyjaśniam. „Z tą samą panią, tylko w innym kolorze włosów.”

Nigdy nie sądziłam, że przyciszanie reklam może być tak samo denerwujące jak ich pogłaśnianie.
Postanowiłam pooglądać kilka odcinków Ojca Mateusza w czasie kucharzenia (dostałam wypłatę za kolonie i zaszalałam, kupiłam na obiad krążki tortilli za 4,49 😀 oraz filet z kurczaka).
Oczywiście TV u nas jest możliwe tylko przez internet, a skoro tak, to na oficjalnej stronie vod.tvp.pl.
Oczywiście najpierw jest 124sek reklam (piszą czas na górze 😉 ) i potem dwa bloki reklamowe w trakcie odcinka. Z tym, że te bloki są na chybił trafił, tzn. mogą wypaść w trakcie rozmowy, albo jakiejś sceny.
No i nie wiem, czy to ta strona, czy nadzór głosu w moim komputerze, ale reklamy środku bloku są puszczane z może 1/3 siłą głosu. Innymi słowy lecą szeptem.
I taka nagła przerwa, np. w rozmowie sprawia, że instynktownie się sprawdza czy wszystko w porządku, co więcej, chce się pogłośnić głos, żeby było słychać co mówią.
A to przecież tylko reklamy.

Zawsze myślałam, że jest podgłośnić. Tymczasem mój słownik to podkreśla i proponuje jako poprawne pogłośnić. Hm…

tata napisał(a) komentarz:
Tak to już z tą tV jest.
tata napisał(a) komentarz:
a kolor włosów i w ogóle ich uczesanie lub nie bardzo zmienia człowieka.

 


 

Post nr 57, ostatnio modyfikowany: 28-02-2014Kolejna mała zmiana – możliwość komentowania starszych wpisów.
Walczę jeszcze z przypadkiem, gdy ktoś wpisał błędne dane.
Jak na razie w tym przypadku musi odnaleźć formularz pod właściwym wpisem i go poprawić sam…
A sprawy nie ułatwia fakt, że komentarze informujące o błędzie pojawiają się przy każdej formatce wpisowej…

No nic, wierzę w wasze zdolności. Teraz nie mam więcej czasu…
Do jutra!

Meg napisał(a) komentarz:
Komentarz
Meg napisał(a) komentarz:
Komentarz
tata napisał(a) komentarz:
Pierwsza próba.
tata napisał(a) komentarz:
Druga próba.
tata napisał(a) komentarz:
Dawniej to chyba inaczej działało.

 


 

Post nr 56, ostatnio modyfikowany: 27-02-2014Fryzura:

Blog MEG
Blog MEG

Po trzech godzinach i 100zł:

Blog MEG
Blog MEG

Przed wyjściem na rozmowę (nastepnego dnia, więc już nie tak pięknie; nawet prostownicą trzeba się uczyć posługiwać…):

Blog MEG

A żeby nie było że tylko o mnie:
Najmłodsza przy talarkach rybnych z ryżem:

Blog MEG

I Maniek usiłujący dostać się do torby z lego:

Blog MEG
tata napisał(a) komentarz:
No super, ile to w życiu trzeba poświęceń i wyrzeczeń.
Jak trudno być sobą.

 


 

Post nr 55, ostatnio modyfikowany: 05-02-2014Wczoraj był zaiste pechowy dzień, więc nie będę się nad nim rozwodzić.
Jednym z pozytywnych zaskoczeń było, że wracając z miasta postanowiłam przed skrętem w Krzywą nie stresować eLki, tylko spokojnie poczekać aż przejedzie. Czekam aż dojedzie, patrzę czy coś z boku nie nadjeżdża, a tu kierowca eLki mi macha. To Najmłodsza miała jazdy.

Dziś Najmłodsza zakupiła cienie i pędzelki. Nigdy nie robiłam makijażu (mama mnie nie nauczyła ;^^; ), ale co tam 😀
Oczywiście, w trakcie odkryłyśmy/doszłyśmy do wniosku, że:
tusze są zaschnięte w tubkach, a na rzęsach po zamknięciu oka odbijają się na powiekach;
korektor ma bardzo ciemny odcień;
nie mamy żadnych jasnych cieni do powiek;
fioletowy cień na dolnej powiece tworzy efekt „podbitego oka”;
nie mamy konturówki do ust;
czarna kredka, tak samo jak czarny cień nie nadaje się do malowania brwi.

I co chyba oczywiste, ja nie potrafię malować prostej linii eye-linerem, a równe nakładanie szminki też muszę mocno poćwiczyć…
Oraz że Najmłodsza non-stop mruga, gdy coś się dzieje przy oku, bardziej okiem prawym.

Średnia! Potrzebujemy cię! Ty jedyna z rodziny znasz się na makijażu!

Blog MEG
Blog MEG

Oj, dużo ćwiczeń przed nami 😀

Ach, i oczywiście referencja bez makijażu (dokładniej, po makijaży zrobionym przez Nią samą i zmytym)

Blog MEG
mamaEwa napisał(a) komentarz:
A co, zupa była za słona? A cienie daje się tylko nad okiem /na powiece i do brwi/
tata napisał(a) komentarz:
tak tak wszystkiego uczymy się przez trening i doświadczenie
MEG napisał(a) komentarz:
W filmach instruktażowych na Youtube, które najpierw obejrzeliśmy malowali też dolną powiekę, tylko że jaśniejszymi odcieniami.

 


 

Post nr 54, ostatnio modyfikowany: 25-01-2014Skończył się pierwszy tydzień półkoloni z Kombinatorami. Innymi słowy 2 godziny w każdej z 3 grup codziennego tłumaczenia 5-10 latkom jak się składa Lego Technik i programuje Lego Mindstorms.
Z przerwami na rozniesienie dzieciom talerzyków ze śniadaniem i obiadem. Moje gardło wysiada, niezależnie od tego, że przewiało mnie i jestem chora.

Miał być tylko jeden tydzień, a tu wczoraj p. Ola mówi, że w przyszłym tygodniu powtórka z rozrywki. Z dwóch zgłoszeń zrobiło się ponad 20, a pozostałe dwie opiekunki nie mogą przyjść. Tak więc zostanie się nas dwie ;/

Zajęcia dzieci można pooglądać na Facebooku ( https://www.facebook.com/media/set/?set=a.647991698598371.1073741895.211923768871835&type=1 )

Z innych spraw, jako że zamarzło mi auto (drzwi i klapa przednia) oraz padł akumulator (a niedawno kupowałam… o, to było trzy lata temu, do toyoty :D) więc w końcu udało mi się dodać nowy dział do ośrodkowych tapet, czyli Grzyby.

tata napisał(a) komentarz:
A na zimę trzy letni akumulator bierze się do domu i „konserwuje” prądem do 1 Ampery
A co do zgłoszeń że przybyło, to dobrze bo świadczy że jest wartościowo i ciekawie nie to co nasze zimowisko.
Podana fraza – ( https://www.facebook.com/media/set/?set=a.647991698598371.1073741895 … – nie została odnaleziona po próbie pooglądania / kopiuj – wklej -enter/

 


 

Post nr 53, ostatnio modyfikowany: 22-12-2013Opolski „Michał Anioł”:
Święty Michale Archaniele wspomagaj nas w walce,
a przeciw niegodziwości i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną.
Niech go Bóg pogromić raczy pokornie o to prosimy.
A Ty, Książę wojska niebieskiego szatana i inne duchy złe,
które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą
Mocą Bożą strąć do piekła.

Chorzowski „Michał Anioł”:
Święty Michale Archaniele, broń nas w walce z szatanem.
Przeciw niegodziwości i zasadzkom złego ducha bądź nam obroną.
Niego go Bóg poskromi, pokornie prosimy.
A Ty, Książę wojska niebieskiego, szatana i inne złe duchy,
które na zgubę dusz krążą po świecie,
Mocą Bożą strąć do piekła.

Wiecie, jak trudno się przestawić!?

ewa napisał(a) komentarz:
Trudno, i tu dotarła demokracja…
Marek napisał(a) komentarz:
ale adresat i zadanie tożsame

 


 

Post nr 52, ostatnio modyfikowany: 18-12-2013Zbliżają się święta, więc pierniczki w Kucobach prawie zjedzone ;P Najmłodsza chciała piernika o postaci Ciastka, które musiały być krojone „z noża”.

Zaprzyjaźnione „Słoninki” wizytowały Kucoby i rozmowa zeszła na pierniki. Okazało się, że właśnie po drodze kupili foremki, między nimi z jest Piernikowy Ludek. Od słowa do słowa, kiedy okazało się, że planujemy piec nową partię ‚u Ignacego’, pożyczyli nam je.
Dziękujemy!

Jako że już od dłuższego czasu chciałam je zrobić na pierwszy ognień poszły pierniczki Domator.
Niestety, mimo licznych prób z grubością ciasta i temperaturą, wszystkie najpierw ładnie rosły, po to by po chwili rozlać się i opaść. Nie znalazłam dotąd przyczyny (może ze względu na użycie sztucznego miodu, bo przepis jest z sodą oczyszczoną?), teraz przypominają trochę skarmelizowany ciastkowy cukier z przyprawami.

Blog MEG

Na szczęście jeszcze zanim zaczęłam piec te pierniczki zaczyniłam ciasto na niezawodne pierniczki z Śląskiej Kucharki, które musi odstać 8-24 godzin przed pieczeniem.
Nawet nasz dziwnie działający piec nie jest w stanie wywinąć tu numeru. Z 1 kg mąki wyszło około 8 blach, które z trudem mieszczą się do jednej formy na ciasto:

Blog MEG

Najmłodsza deklarowała się lukrować, początkowe efekty są całkiem ładne:

Blog MEG

tylko zapału brakło na drugą połowę…

A właśnie, nie kupowałam przyprawy do pierników, tylko zrobiłam z tego, co mamy w szafie. Oficjalny przepis jest taki:
20 p cynamonu,
10 p imbiru,
8 p goździków,
8 p kardamonu,
6 p gałki muszkatołowej,
4 p ziela angielskiego,
2 p pieprzu,
ew. 2p anyżu, 2p kolendry, 2p gorczycy, 2p kminku,

gdzie p oznacza porcję.

Nie mamy kardamonu, ale za to wsypałam kolendrę.
Pieprz, ziele, goździki i gałka świeżo mielone.
Zastanawiałam się, czy nie dodać kakao, ale ostatecznie zrezygnowałam przemysłowego „wypełniacza”, więc pierniczki są ciemniejsze tylko dzięki karmelowi.

Może jeśli zdążę jeszcze zrobić drugą porcję, taką na szybko, bez wykrawania a z krojeniem, to dodam trochę kakao dla smaku…
Ups, znów się zrobiło późno, idę spać…

 


 

Post nr 51, ostatnio modyfikowany: 26-10-2013Ostatnio w drodze z Średnią robiłam komórką zdjęcia.

Blog MEG

Czyż ta chmura nie wygląda jak postać kobiety z dzieckiem na rękach?

gość napisał(a) komentarz:
To jest Znak!

 


 

Post nr 50, ostatnio modyfikowany: 24-08-2013Dziś w drodze z Chorzowa do Kucob nie sposób było nie podziwiać chmur…

Blog MEG

i oczywiście nasz stawek również wygląda malowniczo:

Blog MEG
tata napisał(a) komentarz:
bo lato w ogóle jest piekne

 


 

Post nr 49, ostatnio modyfikowany: 07-08-2013Taki autentyk obozowy:

SPRAGNIONY RODZIC

O godz 22.05 dzwoni telefon. Jako że nikt nie zdąża odebrać załacza sie sekretarka. Nikt się nie nagrywa – głuchy telefon. Gdy po chwili dzwoni ponownie odebiera Najmłodsza – kolejny głuchy telefon.
W końcu o 22.15 telefon udaje się odebrać dh J. i w słuchawce odzywa się głos. Oto dzwoni mama obozowego dziecka, pani G. z wyrzutami, że dlaczego musi teraz wsiadać w auto i przywieźć dziecku dwie zgrdzewki wody, bo te dzwoniło, że nie ma co pić.
Dh J. wysłuchuje 10 minutowej tyrady na ten temat i stara się uspokoić obawy rodzica, m.in. potwierdza u mnie jako magazyniera, że kadra pobierała wodę, a kiedy to nie pomaga, obiecuje że zaraz sama pójdzie do lasu na podobóz, by zbadać sytuację. Pani G. dalej czyni wyrzuty, nie daje jej odejść od telefonu. W końcu udaje się zakończyć rozmowę.

Dh J. idzie zbadać sytuację, profilaktycznie zabierając baniaczek 5 litrowy z sobą.
Na miejscu dh J. rozmawia z kadrą i idą do namiotu chłopców. Jako że jest 22.25 czyli 25 min. po ciszy nocnej, teoretycznie chłopcy już śpią, ale wiadomo jak to w praktuce wygląda…
Okazuje się że żadnemu chłopcu pić się nie chce, choć w namiocie wody faktycznie nie mają. Dlaczego? Ha, i tu jest sedno całej sprawy.

By chcąc się napić dzieci nie musiały chodzić co chwile do kadrówki, kadra rozdała po baniaczku wody na namiot. Niestety, wodę chłopcom wg ich słów ktoś „świstnął”. A dokładniej, jak wskazuje dalsze dochodzenie, zapomnieli jej wziąść spowrotem po zajęciach do namiotu.
Oczywiście, gdyby chciało im się mocno pić mogliby pójść do kadrówki, lub poprosić tych z namiotu obok. Ale skoro nie mają baniaczka U SIEBIE to nie ma jej wcale, logiczne, czyż nie? 😉

Wracając do opowieści. O 22.35 dh J. dzwoni do pani G. informując ją, że żaden z zasypiających chłopców nie jest spragniony oraz że na wszelki wypadek zostawiła im ten dodatkowy baniaczek. Pani G. nie wierzy w te zapewnienia, nie chce wysłuchać dh J. Upiera się że dziecko chodzi spragnione. Zirytowana dh J. grzecznie pyta: „Czy mam zrobić i przysłać pani zdjęcie (jak dziecko pije) ?” Na to pani G. o 22.40 w końcu się rozłącza.
Teraz czekamy. Naśle na nas kuratorium, by sprawdziło? A może pani G. jednak zaniepokojona przyjedzie osobiście, przywożąć dwie zgrzewki z sobą.

tata napisał(a) komentarz:
A jednak coś w tym jest nie tak.

 


 

Post nr 48, ostatnio modyfikowany: 30-04-2013Dziś Maniuś po raz drugi, tym razem na moich oczach, postanowił sprawdzić powiedzenie, że koty spadają na cztery łapy. Innymi słowy, poszedł na skróty na dwór, ześlizgując się z parapetu na chodnik pod domem.
Nic się tym nie przejmując, gdy poszłam otworzyć mu drzwi domu postanowił zejść jeszcze niżej i zaczaił się przy drzwiach do piwnicy, i musiałam go przynieść do mieszkania na rękach.
Gdzie po chwili wskoczył na parapet…

A teraz ku przypomnieniu, zdjęcia ze spaceru w lutym (po lewej) i kwietniu (po prawej)

Blog MEG
Blog MEG
Blog MEG
Blog MEG
Blog MEG
mama ewa napisał(a) komentarz:
Piękne, może jeszcze dodaj Basię w czerwcu i Basię w kwietniu…
tata napisał(a) komentarz:
Fajne zestawienie, prosimy o dalsze.
A kotek uczy się życia i dla nas nie raz nauka jest bolesna.

 


 

Post nr 47, ostatnio modyfikowany: 16-04-2013Dalszy ciąg prac remontowo-ułatwiających życie.
Tym razem mało pracy – przymocowanie gniazdka do ściany. Wisiało ono na kablu prądowym od czasu zlikwidowania półki (czyli min. 2 lata).
Grzecznie wywierciłam w ścianie dziury, dodałam kołki, skróciłam o ok. 1 metr kabel. Kabel wyszedł troszkę krzywo, ale nic…

Blog MEG

PS. Poprawiłam błąd sortowania rss.

tata napisał(a) komentarz:
Kabelek jest pod napięciem a prąd płynie gdy coś załączysz.
Wisiało to na kabelku zasilającym.
No i teraz jest ładnie.

 


 

Post nr 46, ostatnio modyfikowany: 22-03-2013Na weekend pojechaliśmy do domu, zostawiając Mariana samego. Znowu będziemy mieli szaleńca…
No cóż…

 


 

Post nr 45, ostatnio modyfikowany: 17-03-2013www.osrodek.qcoby.eu

 


 

Post nr 44, ostatnio modyfikowany: 13-03-2013A imię jego 44.
Znęcałam się trochę nad tym wpisem, gdyż „ustawiałam” RRSa.
Kliknij na RRS i zapisz nową zakładkę dynamiczną. Jeden klik i widzisz czy były zmiany na blogu, bez otwierania strony.

tata napisał(a) komentarz:
Kiedy jakoś słoneczka nie zauważałem, faktycznie jest.

 


 

Post nr 43, ostatnio modyfikowany: 12-03-2013Chociaż jeszcze nie wszystko w 100%, to mogę powiedzieć, że wyemigrowaliśmy do HTML5 i CC3.
Mamy więc nową stronę pod starym adresem.
Błędy będę się starała poprawiać na bieżąco, i bardzo dziękuję Gospodarzowi i Żonie za telefony z uwagami.
www.qcoby.eu
I na zakończenie:

Blog MEG

udaje niewiniątko, ale tak jak jego przezwisko wskazuje to maniak (Maniuś).
Stara strona znajduje się pod adresem: www.qcoby.eu/indexS.php Dla każdej podstrony trzeba pamiętać o dodaniu S do index . Jak ta się rozkręci, to starą usunę i zapiszę na DVD.

tata napisał(a) komentarz:
I my dziękujemy tobie.
tata napisał(a) komentarz:
Trochę mi szkoda uśmiechniętego słoneczka z Q
MEGs napisał(a) komentarz:
Przecież jest na stronie ze wstępem, tak samo jak to było w starej stronie..?

 


 

Post nr 42, ostatnio modyfikowany: 12-03-2013No więc Najmłodszej zdecydowanie przeszedł Marian.
I to wcale nie sprzątanie czy karmienie, ale interakcje.
Artur nauczył go zabaw z ręką (każda strona w necie przed tym przestrzega) i zachęcał go do atakowania („Marian, atak!”).
No i teraz Marian nie daje Najmłodszej spokoju. Czy siedzi przy kompie, czy je śniadanie, czy próbuje przejść z kuchni do pokoju, czy szuka czegoś w szafie scenariusz się powtarza.
Marian się przyczaja, biegnie do niej, atakuje pazurami po czym ucieka i skrada się z powrotem, by całość ewentualnie powtórzyć.

Najmłodsza ma płaczki w oczkach a i mnie te dzikie szarże zaczynają wkurzać.
Zamknięcie go po za pokojem skutkuje dzikim drapaniem w drzwi, woda nie skutkuje, pacnąc go się nie da bo ucieka, a krzyk tylko zachęca.

Mnie chwilowo zostaje w 90% w spokoju (ale i mnie zdarza się mu zaatakować, zwłaszcza gdy nie zauważam go pod stolikiem przy przejściu z kuchni do pokoju), ale jako że miał to nieszczęście na początku, że refleks miałam szybszy niż Najmłodsza i odruchowo (przestraszył mnie) go kopnęłam, to teraz podchodzi do mnie z większą rezerwą (czy też podejrzliwością)…

No i żal, bo Najmłodsza karmi go i sprząta po nim, a ten ją o ataki serca przyprawia…
…bo o fakcie, że Marian rozdrapuje oparcie fotela, łóżko, brzeg dywanu, szafy, pudło maszyny do szycia, chociaż piłeczki, kulki, drapak i inne zabawki plątają się pod nogami nie wspomnę.

 


 

Post nr 41, ostatnio modyfikowany: 12-03-2013Witam ponownie!

Strona

http://www.qcoby.eu/indexD.php

wkrótce zastąpi naszą stronę domową (tj. jak tylko opanuje dodawanie wpisów do blogu, i rozwiąże problem dostępu do plików komentarza).

Oczekuję na informacje, szczególnie dotyczące czytelności strony!

 


 

Post nr 40, ostatnio modyfikowany: 12-03-2013Nowa strona ośrodka, pod adresem www.osrodek.qcoby.eu jest wstępnie gotowa.
Oczekuję uwag i materiałów rozszerzających.
Jest jeszcze kilka rzeczy do dopracowania (grafik, albumy), ale myślę, że nowa szata graficzna jest bardziej przejrzysta, nie mówiąc o tym, że w końcu strona jest kodowana w standardzie HTML5 z CSS3!

 


 

Post nr 39, ostatnio modyfikowany: 12-03-2013Kasia nie może spać.
Marian ją obserwuje.
Więc ona musi obserwować jego 😀

tata napisał(a) komentarz:
Dobrze że tylko się obserwują.

 


 

Post nr 38, ostatnio modyfikowany: 09-03-2013Ha!
Wczoraj było ciemno, to nie zauważyłam, ale jednak! Przycięli trochę drzewa, tak jak obiecali w listopadzie.

Blog MEG

Jest więc szansa, że na wiosnę w czasie dnia nie będzie trzeba załączać światła, by poczytać w pokoju.
I tylko plac taki ponuro-błotny…

tata napisał(a) komentarz:
Faktycznie i w domowym komputerze się to pojawia, ale ile trzeba było poczekać by wgrało się ostatnie zdjęcie z wpisu nr 30 chyba cztery a potem dokończyło z wpisu nr 38.

 


 

Post nr 37, ostatnio modyfikowany: 09-03-2013WESOŁYCH ŚWIĄT

A dodatkowo, tata w telewizji:

http://www.tvp.pl/opole/informacja/kurier-opolski/wideo/25-grudnia-2012-r/9513396
(12 minuta)

Zduniol napisał(a) komentarz:
Fajnie, fajnie tylko dlaczego mieszkaniec Borek Wielkich??
tata marek napisał(a) komentarz:
Bo było pytanie czy pan jest tutejszy czy przyjechał z dalsza.
Redaktorka nie wiedziała że tutejsi to borczanie, brończanie, kucobianie i działkowicze.
tata napisał(a) komentarz:
A próby chyba też stanęły…
tata napisał(a) komentarz:
A święta wielkanocne już tuż tuż – dziękujemy za życzenia

 


 

Post nr 36, ostatnio modyfikowany: 09-03-2013Harcerze nie chcieli, to ja zjem.
Bardzo dobre ciasto mamo upiekłaś!

mamaEwa napisał(a) komentarz:
Smacznego! może i chcieli, ale nie wiedzieli i mieli dość innego.

 


 

Post nr 35, ostatnio modyfikowany: 09-03-2013Na prośbę/uwagę taty zmieniłam kawałek menu dodawania i edycji postów.
Dzień spędzony na dworze, m.in. trzymaniem światła, gdy Gospodarz zmieniał szczęki w moim samochodzie 😀

Dziękuję

Edycja:
no, było jeszcze przenoszenie sklepiku i coś tam jeszcze…

tata napisał(a) komentarz:
Niektórzy dzień zamykają w 1.5 godziny. A potem to już tylko noc.

 


 

Post nr 34, ostatnio modyfikowany: 09-03-2013Wczoraj dotarłam do sklepu elektrycznego i nabyła drogą kupna garść rezystorów oraz sześć białych LED. Mając kabelek do pobrania zasilania z USB zaczęłam się bawić, na której to czynności zastał mnie tata.
Od słowa do słowa kazał mi wyciągnąć lutownicę, by pobadać diody. Jak już w końcu pojęłam co i jak, czyli co z napięciem a co z natężeniem, pokazał praktycznie jak to 3 diody 3,6V szeregowo świecić nie chcą, a jak to dolutowując do nóżek diody kolejną i kolejną diodę nawet 6 świeci sobie całkiem jasno (oraz że świecą nawet gdy rezystor ma 100 Ohm, choć wg teorii 12 Ohm powinno być dostateczne) tata sobie pojechał zostawiając mnie z hasłem „możesz sobie zrobić kolejne doświadczenia”.

Tak więc wzięłam się do pracy.
Układ wygląda tak:

Blog MEG

Niebiesko zaznaczyłam „dodatki”.

Aby nie przylutowywać co chwilę kolejnych elementów wykorzystałam piankę oraz mosiężne gwózdki, do których przylutowałam kabelki.
Dzięki temu wbijając w piankę obok wbitego gwoździa LEDa łatwo było go wymienić, a w przypadku rządku LEDów na kabelku wystarczyło tylko wepchać gwozdek w pętelkę kabelka (i do pianki, by nie spadł).
Z nóżek popsutej diody zrobiłam dwie „szpilki” z poziomą spiralką-uszkiem na końcu, tak by wygodnie przekładać rezystory.

Blog MEG

Poniżej widać badanie volt na diodzie, w tle „zwierz” z pianki z posegregowanymi rezystorami.

Blog MEG

W przypadku amper wbiłam szpilki miernika do pianki, dzięki czemu miałam obie ręce wolne, a układ się trzymał.

Blog MEG

Na początku postanowiłam zbadać wszystkie diody jakie mam tu do dyspozycji.
Białe kupiłam wczoraj, wszystkie kwadratowe są wymontowane ze starych obudów komputerów (zasilania, pracy dysku itp.)
Czerwone okrągłe diody kupiłam w jednej partii dwa lata temu. Oprócz wyników jak przedstawiono poniżej z jakiegoś względu działają one „wspak”!

Podłączenie np. białej diody (i wszystkich pozostałych) to podłączenie dłuższej nóżki do plusa, a krótszej do minusa (w plastiku pik do +, blaszka do -), podczas gdy w tych czerwonych jest na opak (pik do -, blaszka do +, i wtedy świeci). Ktoś wie dlaczego?

W układzie użyto rezystor 100 Ohm.

Blog MEG

Jak się pobawiłam diodami wzięłam się za rezystory. Oficjalnie użyte białe LEDy mają 3,6V i 0,02A.

Blog MEG

Pokpiłam trochę sprawę dla amper 1 białej (A!), gdyż zapomniało mi się o nich przy badaniu napięcia i ponownie musiałam montować układ. Dodatkowo, zdaje się że za szybko robiłam pomiar, gdyż w szczególności dla czterech ostatnich wartości było widać na amperomierzu, jak wynik co chwilę jest coraz większy.
Związane jest to pewnie z nagrzewaniem się układu… tja.


Oświetlenie, coś co chciałam zrobić na pierwszym miejscu

Wykorzystując rodzinie znany „makaron” tj. piankę do pływania zmontowałam takie światełka:
Widok w nocy:

Blog MEG

Widok w dzień (który w tym mieszkaniu przeważnie oznacza szarówkę)…

Blog MEG

Oczywiście, chociaż diody są „super jasne” (10 000 mcd – „takie jak w latarkach” powiedział sprzedawca), to jako LEDy są oświetleniem punktowym (bodajże mają kąt 15 stopni), więc do zwykłej żarówki się nie umywają pod względem oświetleniowym. Nie mniej klawiaturę oświetlą, gdzie stoi kubek z herbatą pomogą się zorientować 😀

Lew z elementami 😀

Blog MEG

(coś mi aparat nie ten tegos…) Taki oto mam przegląd rezystorów, LEDów i kabelków 😀

A tak na marginesie, pół godziny z tatą pozwoliło mi zrozumieć istotę podłączania miernika dla mierzenia voltów i amper, coś co przez semestr nie umiało mi się „zajarzyć” na Politechnice.
Jeden semestr, czyli 15 godzin laboratoryjnych + 15 godzin wykładów – tyle dokładnie poświęconych było elektrotechnice na pięcioletnich studiach informatycznych.


Z zupełnie innych spraw: wymienili zamek w drzwiach domofonowych. Co oznacza że czeka mnie (lub Najmłodszą ;P) dorobienie pięciu kluczy dla naszej rodzinki…

tata napisał(a) komentarz:
Jaki sympatyczny wpis. Ile nauki.

 


 

Post nr 33, ostatnio modyfikowany: 09-03-2013Ostatni piątek, poniedziałek i wtorek spędziłam w hufcu, od około 11 do zamknięcia (tj.17 a dziś 19), działając nad komputerem „w kącie” izby instruktorskiej. Na szczęście dzięki druhowi Heniowi znalazł się sprzęt „na zmianę”, który „ostatnie pół roku stał w garażu”.
Po otwarciu obu obudów okazało się że każdy w środku ma minimum pół centymetra kurzu, tak więc pierwszą pracą (cały piątek i trochę w poniedziałek) trwało ogarnięcie co można użyć, rozłączenie wszystkich kabelków, umycie wodą z płynem pustych obudów, przetarcie komponentów, wypędzlowanie i wyszczotkowanie płyt głównych, radiatorów i wiatraczków z kurzu.
Jako że obudowa hufcowa była w lepszym stanie oraz większa, postanowiłam przenieść do niej płytę główną z drugiego komputera, wraz z zasilaczem. Łączy się to też z rozpracowaniem kabelków z przedniej obudowy, w których każda pojedyncza końcówka musi znaleźć się na odpowiednim pinie płyty głównej, a które w różnych płytach znajdują się w różnym miejscu. Jestem dumna, że podłączyłam wszystko dobrze za pierwszym razem, i nawet frontowe USB działają…

Dzisiejszy dzień poświęciłam na instalowanie Windows XP, niestety bez Service Packów, które musiałam pobrać przez internet i zainstalować w odpowiedniej kolejności.
Jako że system jest w wersji Home, nie umożliwia on łatwego zabezpieczenia danych, więc musiałam pokombinować, co z tym fantem zrobić. Kto się uprze i tak namiesza, bo takie zabezpieczenia są tylko przed laikami, co to głównie z przeglądarki korzystają… no cóż, przynajmniej tyle.

Komputer działa, najpotrzebniejsze programy ma, może tak szybko go nie rozwalą…

tata napisał(a) komentarz:
Dziękuje.
A wpis nie kulinarny ?

 


 

Post nr 32, ostatnio modyfikowany: 09-03-2013Moje wpisy są bardzo kulinarne, zauważyłam.
Tak więc po kolei.
Jeszcze w październiku w Kauflandzie były w ofrecie figi kaktusowe. Zgodnie z moim zamiłowaniem do poznawania egzotycznych owoców, oraz przystępnej cenie nabyliśmy jedną sztukę:

Blog MEG
Blog MEG

Nie zdobyła ona mojego ani Najmłodszej uznania. Pestek ma więcej niż w granacie, praktycznie się z nich składa, i trudno je „wypluć”. Smak ma jakiś cierpko-nijaki. A do tego mini igiełki, którymi jest pokryta wyciągałyśmy z rąk jeszcze przez kilka dni.


Wczoraj przeglądałam szuflady, oficjalnie w poszukiwaniu wałka i ewentualnych foremek do pierniczków. Tych rzeczy nie znalazłam (jak się zresztą spodziewałam), ale przy porządkowaniu wpadły mi w oko dwie łyżki:

Blog MEG
Blog MEG

Pierwsza, była brudna i zanieczyszczona, ale po umyciu cifem niespodziewanie łatwo odzyskała piękny blask. Czyżby była ze srebra?
Druga sama z siebie się przewraca. Najmłodsza twierdzi, że to do sosjerki. Ma rację?


A skoro o pieczeniu mowa. Jak najbliżsi wiedzą, próbuję opanować tutejszy piekarnik, który jest na gaz. Zdjęcie poniżej przedstawia cztery próbki, tj. cztery blachy ciasteczek francuskich, każde pieczone dokładnie 10min.

Blog MEG

Górny lewy róg to najwyższa półka. Spód byłby dobry, ale góra jest totalnie nie ruszona. Górny prawy róg to najniższa półka. Góra jest dopieczona, ale spód tak się spalił, że nawet papier tego nie wytrzymał.
Dolne dwie blachy to środkowa półka, po lewej bez pustej blachy na najniższej półce, prawa – z dodatkową blachą.
Jak widać ostatni wybór najrówniej z zaprezentowanych upiekł ciasteczka.


Jako że nadchodzą święta, a ja ostatnio jestem zafascynowana książką „Śląska kucharka doskonała” opisującą Śląsk od strony kuchni, postanowiłam upiec wg. ichniejszego przepisu pierniczki. Początkowo chciałam zrobić miód z maślanki, ale po przeliczeniu kosztów zdecydowałam się jednak na miód sztuczny.

Blog MEG
Blog MEG

Pierniczki są jasne, bo w przepisie nie ma kakao (co uświadomiłam sobie po wyjęciu 2 z 5 blach). Są też mocno imbirowe, co jest „winą” Kauflandowskiej przyprawy do pierników. Ale są dobre, jak twierdzi Najmłodsza, a to najważniejsze.

mamaEwa napisał(a) komentarz:
Czyli jestem w tym roku zwolniona z robienia pierniczków? 😉
Rodzinny potwór pierniczkowy napisał(a) komentarz:
Nie!!! Mamine pierniczki muszą być!

 


 

Post nr 31, ostatnio modyfikowany: 09-03-2013U nas:

Blog MEG

😀

tata napisał(a) komentarz:
A i tak na blogu strony cię nie ma, chyba z przemęczenia?

 


 

Post nr 30, ostatnio modyfikowany: 09-03-2013Obliczenia kilometrów:
zakładam, że tankowaliśmy ok 30km przed celem.
Od Chorzowa do stacji paliw w Żabiej Woli = 269km + 30 km, co daje 299 km do lotniska.
Po przyjeździe licznik wskazywał 317km, -30km daje 287km z lotniska do Chorzowa.
W sume 586 km ciągu dziewięciu godzin. Spalanie na poziomie 5,5l / 100 km.
Nie ma tak źle.

No i oczywiście, o 15.00 kolejnych 82km dojazdu do Qcob 😛

tata napisał(a) komentarz:
Oby tak jak najdłużej.

 


 

Post nr 29, ostatnio modyfikowany: 09-03-2013Nocnik podróży;)
21.40 Ola przybywa do Chorzowa. 21.55 ruszamy do Częstochowy. 23.10 dojazd.
Po pożegnaniu się pary 23.23 wyjazd do Warszawy. Na 35km przed celam kwadrans na Shellu – tankowanie auta i ludzi (kawa z automatu).
2.48 opuszczenie auta na parkingu godzinnym Okęcie Port Lotniczy.
Jako że początek odprawy o 4, a odlot o 6.15, decyzja że nie ma co czekać. Po zapłaceniu 8 zł parkingowego o 3.10 opuszczam teren lotniska. Mgła straszna.
W Częstochowie ignoruje nawigację i jadę wg znaków drogowych do Katowic jedynką. O 6.00 wg umowy sms od Średniej że są na pokładzie i czekają na odlot.
O 7.03 jestem z powrotem. Idę spać.
Obliczenia km-owe może poźniej.

 


 

Post nr 28, ostatnio modyfikowany: 09-03-2013W odpowiedzi na komentarz, tak, prace trwają.
Walczę z CSSem, który jak to ma w zwyczaju zachowuje się dziwnie…
Bieżący efekt prac można oglądać pod http://www.qcoby.eu/index2.php

A dziś w nocy wyprawa do Warszawy… tam a nazot. Na co ja się dałam naciągnąć 😛

 


 

Post nr 27, ostatnio modyfikowany: 09-03-2013Tak więc hip hip hurra, mamy WiFi i więcej nie muszę łączyć się poprzez Najmłodszej komputer. Co więcej, przez ten router można połączyć się z drukarką albo zewnętrznym dyskiem na USB.
Najmłodsza dziś z pięć razy stwierdziła/zapytała „To znaczy, że teraz z kuchni mogę przeglądać internet” „W łóżku oglądać X-Manów”.
Odpowiedź brzmi tak.

Oczywiście, router miał być już w piątek, ale że o godz 15.30 to już weekend, pan wolał wpisać że nie zastał odbiorcy… no cóż, znamy to, już nie pierwszy raz…

tata napisał(a) komentarz:
A na Qcobach coś się dzieje?

 


 

Post nr 26, ostatnio modyfikowany: 09-03-2013Rozmowy
Wczoraj (we wtorek) byłam na rozmowie kwalifikacyjnej w firmie w Chorzowie. Pierwsza część to był test, nie poszedł mi za dobrze, (bo SQL to miałam tylko jeden semestr na studiach, a się nie spodziewałam go), ale też nie zupełnie najgorzej. Potem była wideo konferencja/rozmowa z głównym szefem.
Chciałabym tam pracować, bo ciekawie się zapowiada. Zobaczymy (są dwa miejsca na ok 10 kandydatów)…

Dzisiaj postanowiłam załatwić internet z Netii, tj. pozbyć się telefonu a zdobyć router WiFi. Aby dowiedzieć się jak to zrobić i ile to będzie kosztować weszłam na tzw. LiveChat (czyli rozmowa przez klawiaturę z konsultantem).
Rozmawiam z nim, tj. piszę, gdy odzywa się mój telefon. Firma zajmująca się pośrednictwem zadzwoniła, że jest oferta pracy w Katowicach. Jednak chcieliby ze mną porozmawiać po angielsku. I tak tu piszę z panem konsultantem, a tu opowiadam o swoim hobby. Skończyłam rozmowę po angielsku, gdy pan mówi – a teraz dam koleżankę by porozmawiać po niemiecku. No więc dalej, tu pisać i odpowiadać na pytania po polsku, a tu opowiadać po sobie po niemiecku. Nie mogłam przecież żadnej ze stron powiedzieć proszę poczekać aż skończę czatować, albo proszę poczekać mam telefon… Suma sumarum, gdy pan konsultant zaczął przygotowywać formularz czat i tak się rozłączył ze względu na brak aktywności… (pan z firmy powiedział, że do dwóch tygodni się odezwie.)

Musiałam połączyć się ponownie, i oczywiście trafiłam na innego człowieka, więc wszystko trzeba było uzgadniać od nowa. No ale, możemy zrezygnować z telefonu, dostaniemy router WiFi, a jeśli nie będzie nam się podobać to możemy wszystko ‚odmówić’.

Okna
Tak po prawdzie, to zaczęło się od mycia okien. W kuchni, a potem w pokoju. Jak zaczęłam myć, to oczywiście też białe ściany dookoła. No i cóż… Gdzie umyłam i wyszorowałam zaczął się pojawiać biały kolor… a pod nim zielony. Jako że nie wyglądało to najpiękniej poszperałam w szafce i znalazłam białą farbę. Pomalowałam więc wnękę okienną oraz górę.

Blog MEG

Nastały zimne noce, i na antresoli zaczęło mi wiać. Stąd więc wybrałam się do OBI, tramwajem. Autem może było by wygodniej (i pewnie taniej), ale tyle mojego że sobie za bilet przez komórkę zapłaciłam 😀 Kupiłam taśmę izolacyjną do okna o przekroju P (ok 12,30m za 2zł/m) i poobklejałam okna (zostało jej mniej niż palec, więc dobrze policzyłam, ha!).
I teraz nie wieje. Zobaczymy co za jakiś czas…

Posiłki
Budżet na ten miesiąc zdaje się już przekroczyliśmy (ale we wrześniu mam zawsze budżet przekroczony, ale za to porządnie się odżywiamy.
Dziś miałyśmy porządny obiad, chociaż w kolorze żółtym. Kasia usmażyła frytki, ja poklepałam filet z kurczaka na mini-talarki z świeżym tymiankiem, a do tego mieliśmy fasolkę szparagową.

Blog MEG
Blog MEG

A na kolację:

Blog MEG

Pojedyncza bułka jest Kasi, kanapeczki moje.

Swoją drogą, w zeszłą środę mieliśmy też wcale nie tak zły obiad: kartofelki z śledziem:

Blog MEG

PS
Albo mój komputer, albo moja komórka odmówiła dalszej współpracy bluetooth przy przesyłaniu zdjęć. Zdjęcia obiadowe przesłały się, a kolacyjne wieczorem już nie chcą… I co? Wysłałam je sobie z komórki jako email na moją pocztę. A najciekawsze z tego, że doszły szybciej niż gdyby udało mi się je przesłać przez bluetootha… brak słów…

tata napisał(a) komentarz:
No na reście nie jestem sam w sieci.
I same dobre wieści.
Prosimy o jeszcze!

 


 

Post nr 25, ostatnio modyfikowany: 09-03-2013Edycja tekstu powinna być teraz łatwiejsza, to jest dla tych korzystających z FireFoxa. Formaty tekstu są dodawanie nie na końcu tekstu jak dotąd, lecz tam gdzie kursor. Zaznacznie tekstu spowoduje dodanie znaczników do okoła niego.
Jak to zrobić dość się naszukałam, nie znalazłam tego nigdzie po polsku. Za to podpowiadacz google podpowiedział mi odpowiednie zapytanie i znalazłam to gdzieś za czwartym razem. Hurra!


Edytowano również dla Internet Exploratora, nie mam jak sprawdzić reszty.

tata napisał(a) komentarz:
Dziękuje za już i proszę o c.d.n.

 


 

Post nr 24, ostatnio modyfikowany: 09-03-2013Spodobał mi się cytat, więc go zapisuję dla pamięci:
„Sometimes you impress me to the point where I over-estimate your intelligence”
czyli
„Czasem imponujesz mi do tego stopnia, że przeceniam twoją inteligencję”

A przy okazji, w maju zmieniła się nasza baza pojazdów.

Blog MEG

Duże to taty, małe moje.

Żeby nie było, autka mają swoje nazwy.
Basi Mazda przezwana jest Biedronką. Ja przezwałam ją początkowo Żuczkiem, ale mama stwierdziła, że kolorystycznie (czerwono-czarna) to to jest Biedronka.

Mój Atos przezwany został Obłoczkiem(edit: było Chmurka ). Poinformowała mnie o tym Kasia, a autorem nazwy jest pani Ola K.

Taty Mercedes to Automatyczny Mustang. Nazwa długa jak auto. Automatyczny, bo z automatyczną skrzynią biegów, Mustang, bo nie tylko zrywny i koloru czarnego, ale głównie bo na tylnej klapie ma naklejkę w formie czarnego konia (prawie jak moja figurka na szafie). Tu pomysłodawcą jestem ja…

Kasia napisał(a) komentarz:
Twoje auto to Obłoczek, a nie chmurka. :))
tata napisał(a) komentarz:
no właśnie!

 


 

Post nr 23, ostatnio modyfikowany: 09-03-2013Od dziś nie ma przeszkód do przeglądania strony przez urządzenia mobilne, które nie obsługują hover.
Jak dotąd w takim wypadku nie pokazywało się podmenu, w związku z czym strony nie można było przeglądać. Od dziś jeśli przeglądarka mobilna używa javy z MIDP menu zostaje podmienione na ‚tradycyjne’. Również szerokość strony i kart zostaje zmniejszona do ok 300px, a więc szerokości dużej części urządzeń.
Menu jest ograniczone do najważniejszych podstron, bez linków do albumów itp (jako że jeszcze nie skonfigurowano opcji skalowania zdjęć, które ‚zżerają’ transfer), ale jest możliwość wczytania ich poprzez linki na mapie strony.
Linki powinny obsługiwać accesskey (dodane polecenie), ale nie było to testowane z braku softwaru.

Nic więc nie stoi na przeszkodzie, by sprawdzić w biegu grafik ( www.qcoby.eu/grafik)

Basia napisał(a) komentarz:
nie, no… świetnie 🙂 Dziękujemy!! (co prawda niewiele z tego wszystkiego zrozumiałam – chyba tylko urządzenia mobilne – ale super, że to zrobiłaś)

 


 

Post nr 22, ostatnio modyfikowany: 09-03-2013Witam,
ponowne zmiany na naszej stronie.

Dzięki Michałowi, który założył nam bazę danych od dzisiaj każdy chętny może się wpisać w naszej Księdze gości (Wstęp-> Księga gości).

Jako że drugi raz w życiu robię projekt oparty o bazę danych (a tak, prócz zajęć na ‚czystej’ bazie danych w czasie zajęć laboratoryjnych z baz danych nigdy dotąd nie używałam baz), a pierwszy raz w połączeniu z stroną internetową, jestem bardzo ciekawa komentarzy.

Mam nadzieję, że zaraz na początku nikt nie będzie próbować się do włamywać (doprawdy, jak na razie znajduje się w niej jeden rekord, nie opłaca się)!

Kto nie chce komentować bloga, ale mimo to dać znak życia niech wpisuje się do Księgi gości!

 


 

Post nr 21, ostatnio modyfikowany: 09-03-2013No i proszę. Mamy awarię prądu na Opole. Mają przywrócić około 2 w nocy.
Zaraz lud wyległ na korytarze, i widać kto na UPSach pracuje (jak serwery naszej politechniki ;P)

tatar napisał(a) komentarz:
Dziękuje za kolory.

 


 

Post nr 20, ostatnio modyfikowany: 09-03-2013Oto barkody (lub jak kto woli kody2D), które prowadzą bezpośrednio na stronę www.qcoby.eu

Blog MEG
Blog MEG

Wystarczy aplikacja np. na telefonie, która zrobi zdjęcie i automatycznie odczyta i wyśle do wbudowanej przeglądarki adres.

Zrobiłam to przy okazji poszukiwania takiej aplikacji, bo miałam barkod na gumie do żucia, bez opisu, więc mnie intrygował.
No i znalazłam przy okazji stronę, która tworzy takie barkody…

tata napisał(a) komentarz:
No to czas na praktyczne wykorzystanie. Wizytówka?.

 


 

Post nr 19, ostatnio modyfikowany: 09-03-2013Kanały RSS, czyli dynamiczne zakładki dostępne na naszej stronie.
(Jeśli tylko wszystko dobrze pójdzie…)
(…poszło)

Co to jest dynamiczna zakładka (RSS)?
Najprościej powiedzieć, że jest to zakładka, w której zmienia się treść.
Np. w Firefox domyślnie co godzinę dynamiczna zakładka sprawdza, czy informacje do których prowadzi się zmieniły. Jeśli tak, to aktualizuje linki i opis tak, by odnośniki prowadziły do nowych treści.

Tak więc od dziś każdy chętny może dodać dynamiczną zakładkę (RSS), która zawsze będzie pokazywała numer i datę ostatniego wpisu do blogu każdego członka naszej rodziny.

Powód dodania: Nie chce mi się każdorazowo ładować podstron z blogami, by przekonać się, że jedna siostra jest jeszcze na rybach, a druga się szaja 😀

tata napisał(a) komentarz:
Brawo i dziękujemy.

 


 

Post nr 18, ostatnio modyfikowany: 09-03-2013Hitoria pewnego wkrętaka
Swgo czasu, tj. ponad rok temu dostałam od taty dwie skrzynki. Do jednej skompletowałam apteczkę samochodową, a do drugiej postanowiłam włożyć narzędzia. Nie koniecznie samochodowe, ale i takie które mogą się przydać (np. w akademiku).

Zastanawiając się nad śrubokrętami, w oko wpadł mi wkrętak z wymienialnymi 20 końcówkami, za 24,99zł. Jako że kupowałam wtedy inne rzeczy, zrezygnowałam z niego.
Po jakimś czasie znów wpadł mi w oko, tym razem za 14,99zł. Już prawie miałam go kupić, ale naszły mnie wątpliwości, czy rzeczywiście taka rzecz jest mi do szczęścia potrzebna.

Gdy miesiąc temu kręciłam się po sklepie, zauważyłam że znów są dostępne. Tym razem już za tylko 7,99zł. I może bym go kupiła, gdyby nie fakt, że było towarowanie i towary zastawiały dostęp do półki.

No więc wyobraźcie sobie, że wczoraj wchodzę do sklepu, i jak mam we zwyczaju oglądam półkę z przecenkami (właściwie to obie, żywność i stałe). I co na niej leży? Oczywiście ten wkrętak. Cena po obniżce – 4zł.

Oczywiście, tym razem go kupiłam 😀
Komuś jeszcze kupić?

Basia napisał(a) komentarz:
ale w TESCO?

 


 

Post nr 17, ostatnio modyfikowany: 09-03-2013Modyfikuję sposób wprowadzania komentarzy.
Teraz dodawanie komentarzy nie powinno wpływać na datę utworzenia pliku.

Nie dotyczy to jednak edycji (wtedy data będzie zmieniona).

MadaMag napisał(a) komentarz:
Komentarz, proba 2.
MadaMag napisał(a) komentarz:
Komentarz, próba trzecia.
tata napisał(a) komentarz:
Taki postęp ja pozostawiam bez komentarza.
Marek napisał(a) komentarz:
Acz kol-wiek cieszą mnie działania i te kulinarne z poprzedniego wpisu jak i udoskonalanie strony. Dziekuje.

 


 

Post nr 16, ostatnio modyfikowany: 09-03-2013Dzisiaj Profesor wypuścił mnie niespodziewanie szybko, więc już o 18.30 byłam w Biedronce, zrobić zapasy na najbliższe dni (w szczególności jajka -w rozsądnej cenie, i mleko).
Jako że zbliża się niedziela, a więc dzień mięsny, rozejrzałam się co by tu wykombinować (czyt. kupić w celu konsumpcji w ciągu najbliższych dni). Jedynym rozsądnym dla samotnika wyjściem był schab bez kości – 360g/5szt za 6,99.
Po powrocie do pokoju zaczęłam zastanawiać się, co z niego wytworzyć. Jako że mam lodówkę 😀 postanowiłam przetworzyć go „z góry”.

Po ostatnich rozważaniach w celu tłuczka użyłam kubka

Blog MEG

Jeden plasterek pocięłam na kawałki, z dwóch kolejnych zrobiłam rolady. Zamiast musztardy (której chwilowo nie mam) użyłam chrzanu z żurawiną…

Blog MEG

a ostatnie dwa zapanierowałam:

Blog MEG

pozostałe warzywa dodałam do schabu w kawałkach, bedzie schab z warzywami na dziś.

Po czym poszłam do kuchni wszystko usmażyć. Jak to tata mówi, podróże kształcą.
W kuchni spotkałam pana, którego hobby to gotowanie. Następną godzinkę spędziłam więc dowiadując się, jak przygotować kaczkę z jabłkami, kaczkę z żurawiną, dziczyznę i faworki. Pan też nadzorował moje gotowanie rolad, święcie oburzony, że nie dodałam do nich czosnku i papryki (którymi to przyprawami zaraz się podzielił, jak i kostką grzybową „dla smaku” – DZIĘKUJĘ).
Tak więc jest nadzieja, że będą po zjadliwej stronie (planuję je jako obiad na niedzielę). Kotlety trochę spróbowałam, na szczęście „zmiękły” odpowiednio.

Blog MEG

Tym razem (podejście nr 2) mój schab z warzywami też wypalił. Co jest nie małym sukcesem, zważywszy że wszystko robiłam na patelni za jednym zamachem, mieszając i ściągając kolejno (oczywiście, rolady zostały się dusić jako ostatnie).

Post 11 – 15 (stare)

 

Post nr 15, ostatnio modyfikowany: 09-03-2013

Dokonałam największych zakupów ubraniowych w życiu. A mianowicie kupiłam żakiet za 149 zł i do niego spodnie za 65zł. Jako że spodnie były za długie pan zdecydował się dać mi rabat na skrócenie, stąd za całość zapłaciłam 200zł.
Skoro już dostałam rabat, to jako że w pobliżu znajduje się pasmanteria z profesjonalnymi przeróbkami krawieckimi postanowiłam skorzystać z tych usług.
Skrócenie spodni wynosi 15zł. Tak więc uwzględniając rabat do oryginalnej ceny ubrań musiałam dopłacić 1zł.
Jeszcze tylko muszę dobrać jakąś bluzkę i zestaw gotowy.

Kasia napisał(a) komentarz:
Na jakąż to okazję??
mamaEwa napisał(a) komentarz:
Super! a kapelusz też kupisz nowy?

 

Post nr 14, ostatnio modyfikowany: 09-03-2013

Skraszował mi się (prawie sam :P) system. I musiałam kombinować jak go przywrócić do życia. Powoli kończę doprowadzać wszystko do porządku…

Ale nic to, odkryłam, że TVP udostępnia za darmo odcinki „Ojca Mateusza” (jakieś 4-5 lat temu były płatne). Hura!

Przy okazji, tegoroczny Tłusty Czwartek był pierwszym jak pamiętam, w którym nie zjadłam ani jednego pączka. Odrobimy 😀

mamaEwa napisał(a) komentarz:
został tylko jeden dzień! spiesz się! /tłusty wtorek/

 

Post nr 13, ostatnio modyfikowany: 09-03-2013

Nie tylko niebieskie kolorki pijam.
Z połączenia niebieskiego CuraCao oraz soku z cytryny mamy ładny zielony:

Blog MEG

A herbata owocowa z sokiem malinowym daje czerwony:

Blog MEG
tata napisał(a) komentarz:
Fajne foty.

 


 

Post nr 12, ostatnio modyfikowany: 09-03-2013

Post nr 12 dodano 12-01-2012 o godz 19:29
Jak widać strona przeszła niewielkie zmiany. W przysłości zarządzanie kontam, tj. blogiem odbywać się będzie w prawym górnym rogu, tak jak to jest na większości serwerów.
Możliwe, że sama obsługa wpisów też się trochę zmieni (chcę przejść na system bbc, gdzie zaczniki nie wpisuje się jak w html’u, np: > ale bezpieczniej w nawiasach kwadratowych [ ].
Pożyjemy, zobaczymy.
Jak na razie dodałam kilka linków (nikt mi nie zwrócił uwagi, że z opcji dodawania zdjęcia trzeba ponownie się wracać przez główną stronę do dodania wpisu).

Jak by wyszły jakieś problemy dajcie znać.
(Tak, wiemy że chrome dziwnie interpretuje ramki. Teraz są inaczej podane, Siostrzyczki, która ma Chrome, czy on dalej po lewej mamy ramkę a po prawej tekst?)

tata napisał(a) komentarz:
Ocet jaki by nie był też „zmiękcza” mięso. Jaj lepiej widać to na mięsie zajęczym.

Barbara napisał(a) komentarz:
Jedna z sióstr „miłośniczek chrome” powiada: w dziale gospodarz oraz żona wyświetla się cały zapis w ramce zajmującej ok 1/10 całego mojego monitorka (czyli ogólnie rzecz biorąc malutko). Zaraz sprawdzę jak się wyświetla u mnie i Kasi.
Barbara napisał(a) komentarz:
O… widzę pewną poprawę w stosunku do wczoraj. W sensie, że już się dobrze wyświetla.
Dlaczego zmieniłaś sposób organizacji menu? W sensie, że trzeba kliknąć na rodzina, a dopiero potem wybrać osobę? Strasznie dużo klikania teraz jest…
tata napisał(a) komentarz:
A data modyfikacji dalej się łamie i grafik jest chudy.
tata napisał(a) komentarz:

A stronie stuknęło 5 lat

chyba nikt nie zauważył?

 


 

Post nr 11, ostatnio modyfikowany: 09-03-2013

Post nr 11 dodano 12-01-2012 o godz 19:28
proba

Post 06 – 10 (stare)

Post nr 10, ostatnio modyfikowany: 09-03-2013

Post nr 10 dodano 11-01-2012 o godz 14:43
Od czasu jak mam lodówkę czuję się czasem jak osiołek ze sławetnego wierszyka.
Dawniej wiadomo było, że na obiad zjem to co tego lub poprzedniego dnia kupiłam, zanim się zepsuje. A teraz…
Jako że nie wiem co z niej wybrać (a mam i kiełbasę, i żółty ser, i biały, ogórki zielony i konserwowe, pomidory, włoszczyznę, sałatę, boczek, jogurt, mleko itd) to czasami wychodzą mi dziwne kombinacje, jak np.:

Blog MEG

czyli jajko z kiełbasą, ogórkiem konserwowym i kapustą pekińska zasmażane na patelni z olejem z ryżu. Z kapką musztardy. Nawet dobre.

Ale tak naprawdę, to cieszę się z mojej lodóweczki.

Blog MEG

Chociaż dziś jest już prawie pusta…

Blog MEG

 

Post nr 9, ostatnio modyfikowany: 09-03-2013

Post nr 9 dodano 11-01-2012 o godz 14:27
Kto by pomyślał, że ryż zawinięty w liście nori może być tak sycący.

W fazie produkcji:

Blog MEG

A tu mamy shushi w dwóch typach: normalnie, z kiełbasą i żółtym serem; oraz na słodko, z jabłkiem, cynamonem i cukrem waniliowym.

Blog MEG

Pięć takich 1cm kawałków, i człowiek jest syty.
Pierwszą porcję jadłam na kwaśno, z ogórkiem konserwowym i śledziem z koreczków, bardzo dobre, szczególnie przyprawione szczyptę wasabi i w sosie sojowym (ale nie zrobiłam zdjęć ^^;).

Jeśli o sushi mowa. Dołączony do zestawu ocet sojowy wykorzystałam jako zaprawę do filetów z kurczaka. A mianowicie, filet pokroiłam na paski, dałam do pudełka i zalałam octem sojowym. Wymieszałam i włożyłam do zamrażarki. Następnego dnia okazało się, że zamrażarka zdołała całość zamrozić. Po rozmrożeniu i podsmażeniu na patelni wyszło naprawdę smaczne mięsko.
Sądzę, że zamrożenie sprawiło, że lód który powstał naruszył trochę strukturę filetu (tak jak tłuczenie kotletów schabowych) i w te miejsca przyprawa mogła łatwiej wchłonąć.
Ale nawet jeśli to nie to, to i tak mięsko (z ćwiartkami ziemniaka i surówką marchewkowo-petruszkowo-selerową) było pyszne.

 


 

Post nr 8, ostatnio modyfikowany: 09-03-2013

Post nr 8 dodano 01-01-2012 o godz 21:16
Kupiłam sobie Cura-Cao, sok barmański.
Bardzo spodobał mi się kolor:

Blog MEG
Blog MEG

Oczywiście, na zdjęciach jest już rozcieńczony.

tata napisał(a) komentarz:
i zdjęcia całkiem sobie
mamaEwa napisał(a) komentarz:
A czy smakuje równie dobrze jak wygląda?

 

Post nr 7, ostatnio modyfikowany: 09-03-2013

Post nr 7 dodano 21-12-2011 o godz 10:08
Takie ładne czcionki zimowe. Aż nie mogłam się powstrzymać i zrobiłam przywieszki.
Prawda, że ciekawe?

 


 

Post nr 6, ostatnio modyfikowany: 09-03-2013

Post nr 6 dodano 12-12-2011 o godz 23:41
Sprawa intrygowała mnie już dłuższy czas, i w końcu znalazłam przepis w necie
Ciasto z mikrofalówki

Przepis z angielskiej stronki jest prosty:
potrzeba: kubek (ok. 400ml), duża łyżka

Zmieszać razem:
4 łyżki mąki (w miarę płaskie)
4 łyżki cukru + 2 łyżki kakao =lub= 6 łyżek „Puchatka”
3 łyżki mleka
3 łyżki oleju
2 łyżki rozbełtanego jajka (moje M miało ok 3,5 łyżki)

ew. wiórki czekoladowe
przyprawy: cukier waniliowy, cynamon

Wstawić do mikrofalówki.
Przepis podaje 2:30 min dla 1000W,
ja mam max. 800W i wyszło w 2:40 (wyłączyłam przed czasem).

Po pikaniu zostawić na ok 2-3 min bez otwierania drzwiczek („by doszło”).

Blog MEG
Blog MEG
Blog MEG
Blog MEG

Pachnie w całym pokoju (cynamon) i smakuje całkiem nieźle, jak na pierwszy raz.

Marek napisał(a) komentarz:
No to w domu możesz poćwiczyć. Byśmy sprawdzili w realu efekt.

Post 1 – 5 (stare)

 

Post nr 5, ostatnio modyfikowany: 09-03-2013

Post nr 5 dodano 22-11-2011 o godz 21:16
Kochanym rodzicom w rocznicę dnia złożenia przysięgi małżeńskiej

Wszystkiego najlepszego!!!

tata napisał(a) komentarz:
Dziękujemy.

 


 

Post nr 4, ostatnio modyfikowany: 09-03-2013

Post nr 4 dodano 06-10-2011 o godz 23:43
Tak więc zdaje się, że skompletowałam kuchnię na ten rok:

Blog MEG

Nie ma tyle warzyw i owoców co zwykle, ale skoro jutro jadę do domu to nie ma sensu kupować. Oczywiście, kącik herbaciano-kawowy jest po drugiej stronie (tylko jeszcze kakao muszę załatwić :D)


Rozważania na temat boczku
Jako że filetu z kury zabrakło, a boczku były trzy gatunki, wzięłam by zobaczyć który lepszy do smażenia. Oto wnioski:

boczek wędzony (12zł/kg)
mało tłuszczu się wytapia, tak że na wstępie trzeba go czymś podlać, najbardziej „mięsny”

boczek parzony (17zł/kg)
wytapia się z niego najwięcej tłuszczu, który strzela niemiłosiernie. Deliktny na surowo, słony.

boczek pieczony (23zł/kg)
wytapia się z niego tłuszczu w sam raz, nie strzela, niezbyt słony…
…tylko że dwa razy droższy niż wędzony.

Marek napisał(a) komentarz:
O ile ten kapelusz to kuchenny to na pewno tak, tylko jeszcze płaskiego mopa brakuje!.
Basia napisał(a) komentarz:
… tyle jedzenia to ostatnio widziałam w niedzielę jak byłam w domu u rodziców… nieźle sobie radzisz =)

 

Post nr 3, ostatnio modyfikowany: 09-03-2013

Post nr 3 dodano 05-10-2011 o godz 13:53
Obiady i obiadki
Naleśniki bananowe bez jaj i cukru

Zblendować dwa banany,
dodać pół kubeczka mleka,
ćwierć kubka gorzkiej herbaty owocowej
wymieszać
dodać 2-3 duże łyżki mąki
wymieszać

ciasto lać na średnio gorącą patelnię, wychodzi ok 7 dużych naleników.

Kasia napisał(a) komentarz:
Jak będę miała banany to może wypróbuje
Marek napisał(a) komentarz:
Super tylko po co te banany. Proszę o przepis bez b….. .

 

Post nr 2, ostatnio modyfikowany: 09-03-2013

Post nr 2 dodano 23-05-2011 o godz 19:02
Jakby były problemy – dajcie znać.
OK?


 

Post nr 1, ostatnio modyfikowany: 09-03-2013

Tak więc zmieniono sposób logowania się do bloga – serwer zapamiętuje zalogowanego użytkownika aż ten nie wyłączy strony albo się nie wyloguje.

Mam nadzieję że to ułatwi korzystanie.