Post 36 – 30 (stare)

Post nr 30, ostatnio modyfikowany: 10-03-2013

Uff… Ale się dzisiaj nachodziłam!
Najpierw do szkoły. Tam obiecałam Monice, że przyjdę na przymiarkę do strojów na przedstawienie, oraz zostałam poproszona przez Krewetkę czy nie poszłabym z nią i Patrykiem poszlajać się po mieście. Poszłam więc z nią, ale miała zaraz autobus więc odprowadziliśmy ją na przystanek. Potem spotkaliśmy się a Martyną i poszliśmy coś zjeść do McDonalds. Po jakiejś chwili przypomniałam sobie, że miałam iść na przymiarkę, więc Martyna i Patryk w dobroci swych serc odprowadzili mnie pod szkołę. Zostałam zmierzona i szybko pognałam do domu, przebrałam się, wzięłam mój notesik (zeszyt a4 360 kartek :)) ) i pobiegłam do hufca by z dh. Agatą N. porozmawiać o gromadzie. Gdy przyszłam oglądała internet, a konkretniej „Bliżej Natury” w TPV3 w którym wystąpiliśmy. Zrobiłyśmy potem plany co należy zrobić z gromadą, znalazłyśmy idealną maskotkę dla gromady- Żorka. Wymyśliłyśmy nawet fabułę na biwak- Rajd po Żorka :)). Potem wyszłyśmy z hufca a na przejściu spotkałyśmy Patryka i Martynę poczekałam więc z Martyną na jej tramwaj. Poszłam potem do Carrefour gdyż widziałam, że są tam buty baletki. Kupiłam parę, gdyż nie miałam żadnego obuwia na wiosnę, kupiłam również zeszyt do matematyki. Jest on prawie taki sam jak poprzedni czyli A4, czerwony z wyobrażeniem łosia na okładce, na spirali, jednak jest grubszy 160 kartek i twarda okładka.

Blog Kasia
mama napisał(a) komentarz:
Nie ma to jak dobre pochodzenie… Ale co to za słowo „szlajać”?
Kasia napisał(a) komentarz:
A tam takie potoczne ;))

 


 

Post nr 29, ostatnio modyfikowany: 10-03-2013Dzisiaj był miły dzień. Wstałam, poszłam do szkoły, pouczyłam się trochę, poczytałam. Po powrocie przebrałam się i wyszłam z Martyną i Patrykiem do Silesii i Parku. Pogadaliśmy, powłóczyliśmy się, zjedliśmy sushi i posiedzieliśmy na ławce w parku.
Wczoraj w pociągu udało mi się przeczytać całego Macbeta i jeszcze został czas na Najstarszego. Na brak jedzenia nie narzekam, więc jest dobrze. :))

 


 

Post nr 28, ostatnio modyfikowany: 10-03-2013Życzenia Wszystkiego Najlepszego, dużo zdrowia, szczęścia, i wszystkiego co wymarzone dla mamy z okazji urodzin

Dzisiaj miałam bardzo „zabiegany” dzień.
Rano na szczęście nie było pierwszej lekcji, więc się wyspałam. Za to po dwóch lekcjach i pójściu po zwolnienie do dyrektora( godz. 11.30) udałam się do hufca. Stamtąd poszliśmy do Ośrodka Harcerskiego na terenie WPKiW. Miał się tam odbyć wywiad o ekologii w harcerstwie. Przyszliśmy do ośrodka było koło godziny 12.30. Druhna Anna P. pozwoliła man się rozgościć w szkole instruktorskiej na czas czekania na ekipę telewizyjną. Mieli przyjechać o pierwszej, byli pół godzimy wcześniej. Wyszliśmy w plener aby pokazać jakiś pląs. Wojtek i Nikos zaproponowali i poprowadzili „Jeansy”. Potem usiedliśmy na amfiteatrze, gdzie zaśpiewaliśmy „Lubię podróże”. Później pokazaliśmy działalność ekologiczną i zbieraliśmy śmieci. Niektóre papierki były wyrzucane w sposób wyreżyserowany, a niektóre kilka razy. Po „posprzątaniu” trzy osoby (w tym ja) zostały poproszone o kilka słów do kamery bez patrzenia na nią. Myślałam, że zamiast mnie pójdzie Monika więc nie myślałam co miałabym powiedzieć, więc zaczęłam mówić co mi ślina na język przyniesie. Zostałam przed tym podłączona do sprzętu nagrywającego czyli mikrofonu z taką skrzyneczką. Przy okazji dowiedziałam się, że taka gąbeczka do mikrofonu kosztuje 8$, a każdy dźwiękowiec TVP Katowice jest rozliczany z wypożyczonego sprzętu. Jak to mówią podróże kształcą. :))Na koniec pan kamerzysta zrobił kilka ujęć jak oglądamy prace z konkursu- ekologia-modne słowo. Po zakończeniu kręcenia( godz. 16) poszłam do hufca w którym zostawiłam torbę. W międzyczasie dowiedziałam się, że dzisiaj jest odprawa zuchowa więc o 15 znowu przyszłam do hufca. W międzyczasie skoczyłam do domu zjeść pierogi.
Teraz z racji późnej pory szykuję się do spania. Może moje biedne nogi odpoczną. :))

 


 

Post nr 27, ostatnio modyfikowany: 10-03-2013Jestem i żyję :))
Wczoraj do domu wróciłam już o 12 bo pani z angielskiego się rozchorowała. A dzisiaj zamiast jednego angielskiego mieliśmy wolne i siedzieliśmy w barku, a na drugim na informatyce. Na polskim oglądaliśmy film animowany Tristan i Izolda.
Teraz idę chyba spać, bo żeby się na jutro zebrać muszę wstać o 5.00-5.30…
Ale na pewno będzie fajnie :))

 


 

Post nr 26, ostatnio modyfikowany: 10-03-2013Dzisiaj miałam straszną przygodę… Wracałam z Silesii z Martyną, Patrykiem i jego siostrą tramwajem.Siedzieliśmy na końcu tramwaju. Rozmawialiśmy i ogólnie było wesoło. Wjeżdżamy pomiędzy budynki tuż przed Chopina, a ty ni z tego ni z owego z na początku wagonu na zewnątrz rozbłyska światło. Pierwsza myśl spoko nie raz się to stawało. A potem zobaczyłam iskry i dym. Moje pierwsze słowa „Nie oddychajcie”. Szybko zaczęliśmy wychodzić. Skierowaliśmy się na przystanek. Pantograf płonął. Na szczęście nikomu nic się nie stało.

tata napisał(a) komentarz:
Tak prąd to wielka siła. Szczególnie, gdy jest wysokiego napięcia.
Kasia napisał(a) komentarz:
Tak, racja
A tak odchodząc od tematy właśnie się dowiedziałam, że uczy mnie żona tego człowieka http://pl.wikipedia.org/wiki/Bogdan_Kalus. Nie ma co, świat jest ciekawy…

Post 31 – 81 (stare)

Post nr 81, ostatnio modyfikowany: 18-01-2017

Życie w Akademiku jest ciekawe. Na przykład wczoraj musiałam przerwać oglądanie Batmana, bo Aga urządziła karaoke. Dla nas dwóch, chłopcy nie chcieli się przyłączyć…

tata napisał(a) komentarz:
początki zawsze są trudne, tylko wytrwałość daje efekty.!.

 


 

Post nr 80, ostatnio modyfikowany: 15-12-2016Święte za pasem, włóczka na gwiazdki się skończyła, będzie można ubierać choinkę.
Byłam na miłym spotkaniu mikołajkowym z okazji Zwierzowego Secret Santa. Wylosowana przeze mnie osoba dostała szydełkowe podstawki z logo Welcome to NightVale, zaparzaczkę do herbaty i czekoladę J natomist dostałam cukierki, kolczyki, herbatę z płatkami róży zapakowane w pudełko z cytatem z Doctora Who.
Z wydziału mam niedaleko na Rynek, a tam stoi sobie jarmark. Zapachy kuszą, rzeczy są piękne, dzieci śpiewają na scenie, świąteczny klimat panuje.

tata napisał(a) komentarz:
klimat to i owszem, ale kasy cieńko ?

 


 

Post nr 79, ostatnio modyfikowany: 06-11-2016Wczoraj razem z koleżanką z pokoju udałyśmy się do Ojcowskiego Parku Narodowego.
Po pół godzinnej jeździe akademika dojechałyśmy do końca drogi. Tam opuściłyśmy samochód i poszłyśmy pieszo w las. Po chwili ujrzałyśmy to:

Blog Kasia

Więc wiedziałyśmy, że dobrze trafiłyśmy. Droga dalej była stroma, pokryta kamieniami i liśćmi, ale udało nam się zejść do małej wioski, która okazała się być Ojcowem. Mimo, że mały to bardzo ładny, z domkami jak z Pana Tadeusza – „Z drewna, lecz podmurowany”, które pośród skał wapiennych i lasu przypominały scenę jakiegoś niemieckiego serialu. Trochę jak „Doctor z Gór”.

Blog Kasia
Blog Kasia

Skierowałyśmy się w stronę ruin Zamku. Po uiszczeniu opłaty trzech złotych mogłyśmy wejść na wieżę strażniczą, podejść pod wysoką wieżę i obejrzeć studnię. Oczywiście były też pozostałości murów, a widok z góry zapierał dech, zwłaszcza z wszystkimi kolorami liści i wioską poniżej.

Blog Kasia
Blog Kasia

Po odwiedzeniu zamku ruszyłyśmy w stronę Złotej Góry, gdzie znalazłyśmy kolegę i grzybka

Blog Kasia
Blog Kasia

oraz „niefotogeniczny” Dom Wczasowy Zosia.

Blog Kasia

Wróciłyśmy do Ojcowa, przeszłyśmy się jeszcze jego główną uliczką, przekraczając rzeczkę,

Blog Kasia

i wróciłyśmy do samochodu. Jeszcze w lesie rosły srebrniki judasza, które troszeczkę przypominały duszki lasu

Blog Kasia

Co prawda nie widziałyśmy żadnego nietoperza, ani nie weszłyśmy do jaskini, ale i tak widoki były piękne i miło było oderwać się od zgiełku miasta.

A w czwartek oglądałam transmisję na żywo Goplany – opery w trzech aktach – z Teatru Wielkiego w Warszawie. Jeszcze na stronie http://vod.teatrwielki.pl/ można obejrzeć m. in. Straszny Dwór, Burzę i inne, a kolekcja ciągle rośnie.

tata napisał(a) komentarz:
Widok z gòry napewno zapiera dech, ale co zobaczysz to twoje.
Jura jest ciekawa.
tata napisał(a) komentarz:
Pozdrowienia dla koleżanki
mamaewa napisał(a) komentarz:
Jura jest piękna o każdej porze roku.

 


 

Post nr 78, ostatnio modyfikowany: 26-10-2016Mam Internet z Akademika!!! Internet o zatrważającej prędkości 4.5 Mbps. Jest moc 😉
Troszkę się z nim pomęczyłam, ale nie ma problemy w informatyce, którego nie załatwi włączenie ponownie ;)Była dzisiaj w kinie, na filmie Doctor Strange, czyli kolejnego filmu z serii Marvel Cinematic Universe. W głównej roli Benedict Cumberbatch. Film strasznie mi się podobał, był zabawny ale nie rubaszny, łączący film superbohaterski i fantazy.A Kraków jest piękny, zajęcia ciekawe i jest dobrze 🙂

tata napisał(a) komentarz:
i oby tak dalej. Czekamy na kolejne relacje.

 


 

Post nr 77, ostatnio modyfikowany: 11-07-2016:D Jestem ciocią!!!!!!!!

Byłąm w Krakowie, a relację można znaleźć na moim blogu http://taki-sobie-blogg.blogspot.com/2016/07/krakow-na-ulicy.html

Zaczęłam szkolenie w Orange Customer Service, linia Soho fix.

Spotykam się z Martyną, dzisiaj byłyśmy w WPKiW.

Upiekłam chleb, a w sumie ciasto drożdżowe.

Jest git.

Mamaewa napisał(a) komentarz:
Chyba nie git , a ukul (lele);)
tata napisał(a) komentarz:
a może Ok’

 


 

Post nr 76, ostatnio modyfikowany: 25-04-2016Uwielbiam gotować. W sumie głównie wrzucam składniki do garnka lub patelnie i potrze co z tego wyjdzie. Czasem mam jakąś ogólną wizję co chcę zrobić ale głównie liczę na efekt zaskoczenia. Wiadomo,że z pieczeniem tak nie można. Precyzja jest ważna. Ale tu też można zaszaleć. Do podstawowego przepisu 1:2:3 na ciasteczka kruche można dodać czekolady, orzechów,przypraw i już mamy całkiem inne ciastka. Można pobawić się z proporcjami wody do mąki w cieście ma pizzę.
Kukurydza nie jest tradycyjnie dodawana do zupy, ale dobrze w niej smakuje, więc czemu nie dodać jej?
Jednocześnie jest tyle przepisów których nie spróbowałam. Ale dążę do tego.
Ostatnio zaczęłam wrzucać moje przepisy na stronę https://sortedfood.com/profile/217424. Są po angielsku, ale dzięki temu ćwiczę też język.
A nic nie pobije satysfakcji jaką daje upieczenie nadziewanego pizzą chleba, czy ukręcenia własnego majonezu.

tata napisał(a) komentarz:
doskonalimy się całe życie jedni świadomie inni nie

 


 

Post nr 75, ostatnio modyfikowany: 22-01-2016Oglądając internety zastanawiałam się czemu amerykanie tak zachwycają się jedzeniem surowego ciasta na ciasteczka. Zastanawiałam się też jak zrobić ciastka z Subway, sieci restauracji sprzedających kanapki, które są pyszne . I dzięki temu znalazłam przepis który odpowiada na oba pytania.
100 g masła
1 pełna szklanka (155 g) mąki pszennej
1/3 łyżeczki soli
1/3 łyżeczki proszku do pieczenia
80 g brązowego cukru
40 g białego cukru
40 g cukru pudru
1 jajko
2 łyżki cukru wanilinowego i 5 kropel aromatu waniliowego
300 g czekolady (albo 200g czekolady i 100 g orzechów)
PRZYGOTOWANIEPiekarnik nagrzać do 160 stopni C. Przygotować dużą blachę (lub najlepiej 2 jeśli mamy), wyłożyć papierem do pieczenia.
Mąkę przesiać do miski, dodać sól, sodę, wanilię i wymieszać. W drugiej misce ubijać masło z dodatkiem brązowego i białego cukru przez około 5 minut. Dodać jajko i ubijać jeszcze przez około 5 minut. Dodać sypkie składniki i zmiksować, dodać posiekaną czekoladę (każdą kosteczkę pokroić na 4 kawałeczki) i wymieszać dłonią lub łyżką. (starać się nie wyjeść całego ciasta na surowo)
Nabierać po około 2 łyżki masy, formować kulki wielkości małej gałki lodów i układać na blaszce zachowując kilkucentymetrowe odstępy. Delikatnie – odrobinę, ok. pół centymetra – „uklepać”, spłaszczyć palcami wierzch każdej kulki.
Pierwszą blaszkę z ciastkami wstawić do piekarnika na półkę wyżej niż połowa piekarnika. Piec przez 14 – 15 minut, aż brzegi ciastek zaczną się rumienić. Ciastka wyjmujemy z piekarnika gdy są jeszcze miękkie, zastygają podczas studzenia. Na zewnątrz mają być chrupiące, w środku ciągnące. Upiec drugą partię ciastek.I naprawdę ważne jest żeby miksować to te 10 minut. I nie czekać aż całe będą brązowe, tylko wyciągnąć je kiedy brzegi są zezłocone.

A poza pieczeniem to uczę się, odkurzyłam podłogę, uczę się, narzekam że muszę się uczyć i wczoraj byłam w dziekanacie.

tata napisał(a) komentarz:
to dobrze że się uczysz nawet geniusze się uczą by doskonalić geniusz.
mamaewa napisał(a) komentarz:
A nam mama mówiła /wmawiała?/ że od surowego ciasta zakleja się żołądek i nie pozwalała go jeść!
Basia napisał(a) komentarz:
Nam też tak mówiła… 😉

 


 

Post nr 74, ostatnio modyfikowany: 18-11-2015Żyję.
Prezent na Sherlockowe Secret Santa mam prawie gotowy. Wystarczy zapakować i wysłać.
Patryk pożyczył mi komiks Cywil War, i jestem zachwycona.
Kasetę z Doctorem już oddałam.
I żeby zachować chodź trochę spójności zmieniłam adres mojego bloga popkulturowego
teraz znajdziecie go na www.taki-sobie-blogg.blogger.com
i na Facebooku facebook.com/taki-sobie-blogg

 


 

Post nr 73, ostatnio modyfikowany: 05-11-2015Przed,przedostatnio kiedy byłam u dentysty pani doktor wstawiała mi zęba. Ostatnio kiedy byłam u dentysty studentka wyrywała mi zęba. Na szczęście nie tego samego.
A było to tak. Moja dentystka stwierdziła, że woli nie wyrywać mojej złamanej siódemki, gdyż może to otworzyć połączenie z zatoką. Skierowała mnie na chirurgię szczękową do Bytomia. Tam w ramach praktyk studenci pod nadzorem lekarzy dokonują takich zabiegów.
Rano trzeba było wcześnie wstać, żeby zdążyć o 7.30 ustawić się w kolejce do rejestracji. Ale mimo kilku osób przede mną nie czekałam długo, gdyż były otwarte trzy okienka.
Potem przyszło czekać przed gabinetem. To potrwało trochę dłużej, bo go gabinetu weszłam koło 8.30
Pani studentka przepytała mnie ze wszystkich chorób jakich nie mam, zobaczyła wszystkie zęby, obejrzała zdjęcie rendgenowskie.
Potem to samo zrobiła pani doktor. Pokierowała studentką jak zrobić znieczulenie. Potem studentka wzięła narzędzie podobne do dłuta obstukała wszystkie strony zęba. (niektóre z pomocą pani doktor), uchwyciła ząb w kleszcze i ruszała nim w lewo i w prawo.
Pani doktor powiedziała jej żeby pociągnęła jednym ruchem i pokazała jej jak to zrobić. Potem zadaniem studentki było tylko wyciągnięcie zęba.
Dostałam do zagryzienia gazik i mogłam iść.
Czyli nie mam zęba i nic za to nie płaciłam.

tata napisał(a) komentarz:
pieniążkami, ale nic za darmo….

 


 

Post nr 72, ostatnio modyfikowany: 29-10-2015Wczoraj razem z Madzią poszłyśmy na groby sprzątać. Potem byłyśmy w Tesco na zakupach. I Meg kupiła wykrawaczki do ciasteczek

O takie

Blog Kasia

i takie

Blog Kasia

Więc (prawie) zaraz zaczęłam robić ciasteczka

Blog Kasia
Blog Kasia

Wyszły fajnie.

tata napisał(a) komentarz:
Ciekawe czy się choć na jedno załapię bo wyglądają bardzo apetycznie.

 


 

Post nr 71, ostatnio modyfikowany: 19-07-2015Kraków dzień pierwszy piątek
Do Krakowa przyjechałam Interbusem po pracy. Na miejscu byłam kolo godziny 19. Po przyjeździe musiałam poczekać na Agę i jej brata Kamila z jego narzeczoną Anastazją, którzy mieli odebrać mnie z dworca. Po drodze na Rynek Główny spotkaliśmy kolegę Kamila, Tomka. Zaproponował on grę w zgadywanie ile ludzie mają pieniędzy przy sobie. Kamil kupił nam (mi i Adze) po egzemplarzu książki Tomka. Potem poszliśmy na mały rynek gdzie kończyło się jedno przedstawienie, a następnie na duży rynek, gdzie zdobyliśmy programy festiwalu i gdzie grała orkiestra międzynarodowa Du Vertex. Było bardzo przyjemnie, orkiestra zachęcała do tańca, więc razem a Aga tańczyliśmy po jednej stronie widowni a po drugiej tańczyło więcej osób. Na końcu wzięłam trąbkę która była zepsuta i leżała jako rekwizyt/wystrój I dołączyłam do orkiestry 🙂 potem jakieś azjatyckie dziewczyny pytały mnie po ile płyta zespołu na co musiałam odpowiedzieć że nie gram w tym zespole i razem z Agą próbowaliśmy przetłumaczyć pana z orkiestry, który mówił po francusku po ile płyta. Później stwierdziliśmy że jesteśmy zmęczeni to udaliśmy się spaćKraków dzień drugi sobota
Rano po obudzeniu i zjedzeniu śniadania razem z Agą wyszłyśmy pozwiedzać okolice Krakowa. Wyszłyśmy do kamieniołomów Zakrzówek, doszłyśmy nad Wisłę i na Wawel gdzie na lewo od Smoka były odciski sławnych ludzi w tym Benedicta Cumberbatcha i Stellana Skarsgårda, aktora który grał m.in. w Thorze, Avengersach i Mamma Mia!. Koło Wzgórza Wawelskiego na którym się rozsiadłyśmy był zlot garbusów, więc poszłyśmy i obfotograłowałyśmy i pofangirlowałyśmy każde auto. Spotkałyśmy też harcerzy pod pomnikiem, w tym komendę Chorągwi Śląskiej i druhnę Grażkę. Po krótkim spacerku usiadłyśmy na Plantach za Placem Szczepańskim. Potem zaczął się spektakl Teatru Pinezka. Bardzo fajne ale przerwali na teatr KTO co było dziwne. Agnieszka została wyciągnięta przez córkę Clowna Pinezki, żeby “pokazać” mu jak jeździ się na monocyklu. Po Pinezce chciałyśmy obejrzeć komika z Włoch, ale przyszli Kamil z Anastazją i Martyną (siostrą Agi i Kamila) i makaronem. Zjedliśmy i poszliśmy na wodewil warszawski spektakl teatru Pijana Sypialnia. Poszliśmy do sklepu i na paradę. Oglądaliśmy ją trzy razy z trzech punktów, a potem jak na wieży ratuszowej tańczyli tancerze na linach. Potem poszliśmy do domu i oglądaliśmy film Kieślowskiego Gadające Głowy. I poszliśmy spaćKraków dzień trzeci niedziela
Rano po śniadaniu i rozmowach nad płatkami kukurydzianymi stwierdziliśmy że fajnie byłoby pójść na skałki. Ale Kamil stwierdził że może najpierw zrobimy obiad a potem dopiero pójdziemy. Więc wszyscy razem zaczęliśmy przyrządzać smażony panierowaną cukinię a Nastka i Kamil robili kurczaka i kartofle z kalafiorem. Po obiedzie akurat był czas na wyjście bo o 16 zaczynały się spektakle a było jakoś za 15. Poszłyśmy na rynek gdzie obejrzałyśmy z Agą Don Quichote w wykonaniu teatru Klonz a Nastka Martyna i Kamil oglądali Peregrinus teatru KTO. Później przyszedł czas na kościół, w kościele Św Krzyża. Msza była po łacinie ale miałam mszał i śpiewnik. Msza była inna niż zawsze :). Po mszy obejrzałyśmy końcówkę Eksperymentu w którym komik pokazywał jak działa praca klowna. Jak działa charyzma jak cienka jest linia między okrucieństwem a śmiesznością i jak łatwo manipulować ludźmi. Ale nawet to nie przebiło ostatniego występu. Był to Funambus zespołu Cie Undercloud. Ich przedstawienie to taniec na linie rozciągniętej na dachu autobusu. Wyglądało to pięknie ale i niebezpiecznie. Po spektaklu podeszłyśmy do artystów żeby spytać oto jaką historię przedstawiali, żeby się upewnić, czy dobrze zrozumiałyśmy. Pan który grał głównego bohatera wysłuchał mojej wersji i powiedział że to bardzo podobne do tego co oni myśleli ale też chcą aby każdy mógł stworzyć swoją wersję. Porozmawialiśmy o tym i aktor opowiedział nam o ich zamyśle, ale stwierdził że moja interpretacja jest jedną z lepszych 🙂 I że powinnam pisać książki. 🙂 . Teatr był z Francji, więc rozmawialiśmy po angielsku 🙂 Później było już późno więc udaliśmy się do domu. Ale jako że był kolega Kamila z autem to podwiózł nas dziewczyny na Nastka i Kamil poszli na tramwaj i do sklepu. I tak przejechałam się kremowym Mini Cooperem Po przyjeździe poczekaliśmy na parkę i poszliśmy spać.

Kraków dzień czwarty poniedziałek.
Wstałam bardzo wcześnie rano i skończyłam się pakować po czym pożegnałam się z Agą i poszłam na autobus. Aga zostaje żeby poszukać pracy

Filmik z przedstawienia Fumanbus

tata napisał(a) komentarz:
do ciekawych świat należy

 


 

Post nr 70, ostatnio modyfikowany: 19-06-2015Pomalowałyśmy pokój

Próbowałam zrobić zdjęcie
Ale nie chce się wczytać

Wrzucę na fejsbooka

Blog Kasia

Tadam! 5h i zmiana rozszerzenia później udało się!

mamaewa napisał(a) komentarz:
Pokój jest, ale żółtego nie bardzo widać, imponująca panorama = ten pokój nie jest aż tak wielki…

 


 

Post nr 69, ostatnio modyfikowany: 24-05-2015Piątek 15.05
Dzień wcześniej Patryk Arczyński rzucił informacją, że będą do rozpakowania jabłka w Ośrodku Harcerskim w Parku Śląskim, a każdy kto pomoże będzie mógł zabrać tyle jabłek ile chce. Tak więc udałam się na 14.00 do Skauta. Tam dowiedzieliśmy się, że ciężarówka stoi na bramkach w Krakowie (jechała z Zakopanego). Czekając obejrzeliśmy film i przeszliśmy się po parku. Dostaliśmy też obiad 🙂
W końcu przyjechała ciężarówka, z przyczepą. 20 ton jabłek. Zaczęliśmy rozpakowywanie. Z racji małej powierzchni magazynku (garażu) musieliśmy każda 30 kilową skrzynkę znosić ręcznie. Trochę to zajęło, ale dzięki podnośnikowi widłowemu i paleciakowi uporaliśmy się. Po czym przyszło rozpakować jeszcze przyczepę. Ale dzięki temu, że miejscem składowania była przestrzeń za strzelnicą mogliśmy jeździć z całymi paletami paleciakiem. Ale nawet mimo tego o 21 kiedy jako ostatnie z Agnieszką Dzenslą opuszczałyśmy plac było jeszcze 1/3 przyczepy, które rozpakowywali pracownicy ośrodka. Ale dzięki temu miałam cały mój czarny plecaczek wypełniony jabłkami. :)Sobota 16.05.2015
Rano zajęłam się połową jabłek i przerobiłam je na dwie szarlotki na kruchym cieście. Dzięki temu gdy poszłam do Patryka później na urodziny miałam co zanieść :). U Patryka pograliśmy w gry, po czym razem z Gnieszką udałyśmy się na rynek, gdzie dołączyła do nas MEG i pognałyśmy autobusem linii Muzeum do Bytomia na Noc Muzeów „Nocne Marki”. Zwiedziłyśmy Muzeum Górnośląskie gdzie tropiłyśmy Zmorę oraz udawałyśmy że znamy się na obrazach i porcelanie. Później pognałyśmy do drugiego budynku gdzie była wystawa o karykaturach w czasach wojny i o historii kartki pocztowej i Bytomia. Odwiedziłyśmy również wystawę o pracy archeologów. Poszłyśmy również do wozowni zobaczyć jak malują graffiti na ścianie pokoju. Następnym punktem na naszej trasie były Katowice i Nowe Muzeum Śląskie. Tam była wystawa o scenografii czeskiej ale była dla nas zbyt abstrakcyjna (telewizory na których były różne dziwne filmiki i mówili po czesku). Nie tego się spodziewałyśmy… Ale gdy wyszłyśmy poczułyśmy zapach mięty, która rośnie przy alejkach i było lepiej. Odwiedziłyśmy kuźnię w której były dawne maszyny hutnicze i ruchomy model silnika parowego.. rozmiaru kieszonkowego. Przed kuźnią były rozstawione grupy wojska. Można było podotykać broni, sprawdzić jak ciężki jest spadochron w plecaku (bardzo) i jak wygląda świat przez noktowizor. Gnieszka i MEG zadawały mnóóóóstwo pytań wszędzie. Chciałyśmy również wejść na szyb, ale kolejka wiła się i ciągnęła. Mimo że została godzina pzeszłyśmy jeszcze koło ładnego, nowego budynku NOSPRu do Ronda obejrzeć wystawę ciekawych rzeczy zrobionych przez artystów z Berlina i odwiedzić ostatni punkt na naszej drodze czyli Muzeum Śląskie- stary budynek. Tam obejrzałyśmy jak wyglądali ludzie na przestrzeni wieków, w 3D, w 100-letnim fotoplastykonie. Odebrałyśmy również bezpłatne wejściówki do muzeum obowiązujące w lipcu i sierpniu, w zamian za 4 pieczątki, które zebrałyśmy we wszystkich muzeach. Obejrzałyśmy wystawy „Owoce rajskiego drzewa- czyli co widzieli finowie”i „Malowanie progór w 100. rocznicę urodzi T. Katora”(obrazy) oraz „Boże igrzysko”(zdjęcia). Zobaczyłyśmy jak wygląda warsztat konserwatora obrazów. Odwiedziłyśmy również „piwnicę” gdzie były wystawione produkty przemysłu śląskiego w produkcji zbrojeniowej XIX i XX wieku. Tam też zabawiłyśmy trochę oglądając eksponaty i pytając, pytając, pytając. Później wybiła północ i niczym kopciuszek musiałyśmy udać się do domów. Ale zamiast karocy z dyni pojechałyśmy tramwajem i autem odwożąc Agę na Batory.Niedziela 17.05
W niedzielę wstałyśmy rano (o 9) żeby być gotowym do wyjścia i spotkania ze Sławkami przed Carrefourem. Stamtąd poszliśmy wszyscy pozwiedzać Skansen. Odwiedziliśmy dużo drewnianych chat, Szkołę, Kościół i inne. Ewa zakolegowała się z czarną kozą/kozłem (?) który chciał za nami iść, jednak stwierdził że jest za daleko od stada i nie poszedł z nami. W jednej z chat była pani, która powiedziała nam jak się robi miód, pokazała ramkę z plastrem, wytłumaczyła co to jest propolis i sprzedała miód z mniszka lekarskiego (bardzo słodki). Przez tym domkiem certyfikowany artysta ludowy rzeźbił figurki. Pokazał am jak to się robi i razem z Monią i Ewką wyrzeźbiłyśmy proste twarze w korze. Basia odkryła w sobie talent podpisując je ryjąc imiona z tylnej strony. Mniej więcej w połowie zjedliśmy obiad (żeberka, rosół i bigos, parami każda co innego). Odwiedziliśmy do zielarki i powąchaliśmy melisę cytrynową rosnącą w ogródku. Po wyjściu ze skansenu udaliśmy się na Elkę. Basia bardzo się denerwowała gdy jechaliśmy w obie strony, mi stres przeszedł w połowie drogi powrotnej. Co ciekawe i gondoli Sławek stał się bardzo rozmowny 🙂 W jedną stronę wszyscy jechaliśmy w gondoli nr 10 (Ernst-Bruno Motzko) a z powrotem MEG i Monia wzięły kanapę a mu gondolę 13 (Rysiek Riedel). Po przejażdżce wróciliśmy do punktu startu i pożegnaliśmy się. Razem z MEG poszłyśmy do domu i na mszę do Jadwigi.

Poniedziałek 18.05.2015
W poniedziałek byłam na zbiórce. Na niej przygotowywaliśmy plakaty, które według Capiego były zadaniem prze Liliją. Okazały się zadaniem przed dzisiejszą (niedzielną) grą. 🙁 Ale i tak pokażemy nasze plakaty! Poza tym Patryk W mówił o szarych szeregach.

Wtorek 19.05.2015
Po południu spotkałam się z Nieszką w hufcu żeby zgłosić udział naszej drużyny (w sile czworga ) w Harcerskiej Grze Miejskiej.

Czwartek 21.05.2015
Rano pojechałam na rowerze do Silesii, zobaczyć, czy nie mają posad. Złożyłam CV i czekam. Po południu razem z Kanibalem i Sztą odwiedziłyśmy sklep w celu zaopatrzenia się na biwak. Wspierałyśmy też Weronikę w zakupie ubezpieczenia na grę.

Piątek 22.05.2015
Po spakowaniu się i ogarnięciu mieszkania poszłam pod hufiec gdzie czekała Kanibal i gdzie przyszła Weronika vel Szatan. Razem pojechałyśmy autobusem do Tarnowskich Gór, gdzie dołączył do nas Marek z TG i skąd pojechaliśmy do Potępy. Tam czekał nas jeszcze 3 kilometrowy spacer i już czekał na nas ośrodek Hufca Ziemi Tarnogórskiej Borowiany. Po umundurowaniu się wzięłyśmy udział w zajęciach integracyjnych i zajęciach z planowania czasu. Po kolacji wyszliśmy na grę nocną w ratowanie więźnia. Zostałyśmy też oprowadzone po najbliższej okolicy, przez co położyłyśmy się spać dopiero o 4 rano a moje buty przemokły CAŁKOWICIE!

Sobota 23.05.2015
Mimo to z chęcią wstałyśmy na zajęcia o 10, czyli INO. Otrzymaliśmy kursik prowadzenia i przygotowania Biegu na Orientację oraz przebiegliśmy 3 trasy dokoła ośrodka. Mój wspaniały czas (łączny) to 30min 8s, dzięki czemu „najdłużej się bawiłam jak to określił druh prowadzący :). Po południu odbyło się „Spotkanie pokoleń” na które byli zaproszeni dawni instruktorzy ich hufca. Dzięki temu poznałyśmy bardzo dużo nowych piosenek i pląsów. Pobawiłyśmy się cyrkowym sprzętem (pojki, maczugi żonglerskie, dziwne „coś” do przemieszczania się) i porozmawiałyśmy z druhem który prowadził polsko-czeską drużynę puszczańską. Dziewczyny poszły oglądać Krainę Lodu ale ja byłam wyczerpana po całym dniu i przemoknięta, więc udałam się do domku na spanie.

Niedziela 24.05.2015 (jeszcze dzisiaj)
Żeby zdążyć do Chorzowa na grę musiałyśmy wstać o 5.30. Ubrałyśmy się, uporządkowałyśmy pokój i wyszłyśmy w drogę. Na pierwszy autobus zdążyłyśmy, na drugi też, a w międzyczasie, na dworcu w TG, zjadłyśmy śniadanie (płatki z mlekiem). Po przyjeździe do Cho odłożyłyśmy rzeczy w hufcu i spotkałyśmy naszych harcerzy. O 10.15 wyruszyliśmy na grę. Odbywała się głównie w Parku Śląskim. Jej tematem przewodnim były Szare Szeregi i Akcja pod Celestynowem. Zadania były różne. Od wypisania pozdrowienia skautowego w różnych językach, poprzez zrobienie Selfie pod szybem Prezydent aż do wyrecytowania roty przysięgi SzSz i wykonanie doświadczenia chemicznego (soda+kwasek+płyn Fairy). Chyba dobrze nam poszło, bo zdobyliśmy 2 miejsce. Wśród wędrowników. Były dwa patrole wędrownicze. 😀 o 15.45 gdy trochę spóźnieni doszliśmy do Ośrodka Harcerskiego (z Planetarium!) dostaliśmy zupę pomidorową z makaronem. Podobną zupę, ale z mniejszy makaronem (ten sam kształt) dostaliśmy poprzedniego dnia w Borowianach. Po pląsach i piosenkach oraz ogłoszeniu wyników udałyśmy się do hufca po rzeczy i do domów. Po wykąpaniu się i przebraniu poszłam na późną msze w Jadwidze. Z okazji Metropolitarnego Święta Rodziny po kazaniu było odnowienie przysięgi małżeńskiej dla chętnych par, a po mszy błogosławieństwo dla rodzin. Przyjęłam błogosławieństwo dla naszej rodziny i dostałam karteczkę z cytatem Mt 25,34-35.40 oraz plakietką Rodzina- gościnny dom, którą zamierzam przyszyć do munduru. A jutro prowadzę zbiórkę więc muszę iść spać.

Podsumowanie
Ponad tydzień był bardzo ruchomy i aktywny, poznałam dużo nowych pląsów, piosenek, spotkałam się ze znajomymi, poznałam nowych, przeżyłam nowe przeżycia i było fajnie 🙂 Ale teraz nogi mnie bolą i muszę iść spać, a zamiast tego piszę bloga 🙂 Ale jest ciągle niedziela więc nie jest źle. 🙂

tata napisał(a) komentarz:
Faktycznie dużo się działo.
Miód jednak „robią” pszczoły a ludzie go pozyskują, podbierają, wirują z ramek itd

 


 

Post nr 68, ostatnio modyfikowany: 14-05-2015I Basia pojechała, ale już jestem zameldowana w Cho. Do 2016 roku. I Basia kupiła sobie 3 pary spodni. Za 3 zł.
A ja napisała taki sobie tekst na blogu
www.jestem-fandomem.blogspot.com

tata napisał(a) komentarz:
Strasznie skomplikowany ten blogspot.

 


 

Post nr 67, ostatnio modyfikowany: 14-04-2015Coraz więcej płytek ażyrkowych przed garażem.
Tata uczy ciocię Internetów.
Pies szczeka na rzeczy.
Ptaki siedzą na jajkach.
Jest fajnie.Naprzód Olszynka Ołpiny!

Tata napisał(a) komentarz:
Prawie jak Odra Opole – brzmi dumnie.
mamaewa napisał(a) komentarz:
A co robi Kasia?
Ani nie siedzi na jajkach, ani nie szczeka, ani nie uczy, ani nie leży przed garażem, więc co???

 


 

Post nr 66, ostatnio modyfikowany: 23-03-2015Kurczak!
Kurczaka myjemy i suszymy. Wkładamy do naczynia żaroodpornego
Nacieramy oliwa z oliwek z ziołami: tymiankiem bazylią i oregano i czosnku. Do tego jeszcze odrobina soku z cytryny i soli.
W puste miejsca wkładamy ziemniaczki pokrojone na ćwiartki.

Blog Kasia

Kurczaka w zamkniętym naczyniu wkładamy do nagrzanego piekarnika na około 2h.
Po tym czasie odkrywamy kurczaka i smarujemy mieszanka miodu octu balsamicznego i ziół (te same co wcześniej). Zostawiamy jeszcze kurczaka w piekarniku na około pół godziny, co jakiś czas smarując. Gdy a kurczaka można bez problemu wbić widelec jest gotowy.

Blog Kasia

Smacznego!!!

A na deser przekładaniec z hosiery, konfitury o smaku różanym i pokruszonych herbatników

Blog Kasia
Meg napisał(a) komentarz:
Co to hosiera?
tata napisał(a) komentarz:
Kurczak był wspaniały, ale na deser się nie załapałem – był jednoosobowy.

 


 

Post nr 65, ostatnio modyfikowany: 02-03-2015Wychodzę z bursy na zajecia z czeskiego a tak taki wicher, taki deszcz! Ale tylko do wejścia na wiadukt tam ładne słoneczko, ładne chmurki delikatny wietrzyk. Ale nad Bursa wyglądało jakby zbierała się komórka burzowa…

tata napisał(a) komentarz:
w marcu jak w garcu i zawsze gdzieś zła pogoda sie kończy.

 


 

Post nr 64, ostatnio modyfikowany: 20-01-2015Bardzo podobał mi się dzisiejszy dzień. Mimo iż z niedospania zgubiłabym autobus i tego, że były zajęcia to był dobry dzień. A to dzięki temu, że dzisiaj był dzień na kino. A w kinie, jak to w kinie są filmy. Już tydzień temu zarezerwowałam bilet, więc miałam dobre miejsce i mogłam oglądać Benedicta w najlepszej jakości i dźwięku. Wybrałam się na Grę Tajemnic. Film opowiada historię Alana Turinga, genialnego matematyka, dzieki któremu mamy komputery, a przynajmniej tak było napisane na końcu filmu. Obsada wspaniała. Bardzo miło się ogląda Bena, Charlesa Dance’a, Marka Strona i Kierę Knighlty razem na ekranie. Film był ciekawy, dobre zrobiony i atrakcyjny wizualnie. Nie dziwię się, że tyle akademii chciało dać mu nagrody. I zapowiedzi filmow przed rozpoczęciem filmu sprawiły, że chętnie wybrałbym się na kolejne. Zwłaszcza chętnie obejrzalabum Carte Blanche, Birdmana i Teorię Wszystkiego, ale mój portfel raczej nie byłby chętny do współpracy…

ojciec napisał(a) komentarz:
A może szukać trzeba płatnego zajęcia lub starać o stypendium o ile nie naukowe to na pewno socjalne.
Bądź aktywna i czytaj ” mały druczek „

 


 

Post nr 63, ostatnio modyfikowany: 14-01-2015Na zajęciach z biologii komórki ukladalismy kariotyp. Czyli chromosomy tak żeby były w parach i po kolei. Wygląda to mniej więcej tak:

Blog Kasia

I jako że zbliża się pramiera Gry Tajemnic z Benedictem Cumberbachem postanowilam, że wybiorę się do kina. Żeby nie stać w kolejce zarezerwowałam bilet przez Internet i między zajęciami poszłam go odebrać. Pani przy kasie również jest fanką Bena i też wybiera się na film, ale już w dzień premiery (16 sty). Jako że jest to piątek, czyli dzień w którym jadę do domu mój bilet jest na dzień wtorek po zajęciach. Idealnie 🙂
A jeszcze z ciekawych rzeczy, chomik mojej koleżanki z pokoju jest jak taternik klatkowy- klaternik.

Blog Kasia
Blog Kasia
ojciec napisał(a) komentarz:
To jednak studenci się uczą?.
A czego nie robi się z nudów i chomika to dotyczy.

 


 

Post nr 62, ostatnio modyfikowany: 27-11-2014Zgodnie z obietnicą wstawiam moje opowiadanie. Jest to pierwsze opowiadanie w 30 dniowym wyzwaniu. Wyzwanie polega na tym, że codziennie będę pisała jedno opowiadanie. Każde opowiadanie musi zawierać dwa wcześniej wylosowane elementy jak np. czas akcji, musi pojawić się jakaś rzecz, albo działanie.
Wczorajsze opowiadanie miało dziać się w przyszłości i miała się pojawić walka.Gdy przy Baker Street pojawiła
się niebieska budka, John
wiedział, gdzie pragnie się udać.
Doctor zawsze chciał poznać
słynnego detektywa –
konsultanta, jednak gdy
pierwszy raz go spotkał,
Sherlock Holmes znał już
Doctora
– Zabierz mnie do lepszych
czasów… – powiedział John
Watson biorąc do ręki laskę –
To już się zdarzyło…
W Tardis Doctor ustawił datę.
Datę, którą doktor Watson
wspominał tak często. 15 marca
2016 roku.
Para mężczyzn walczył na ulicy.
Podszedł do nich starszy
mężczyzna, uderzył ich laską,
rozdzielił i powiedział kilka słów
i wszedł do starej budki
policyjnej.
To rzeczywiście były lepsze dni.
Wtedy Sherlock Holmes jeszcze
żył…Mam nadzieję, że się podobało.
Opowiadania wrzucam też na bloga i-am-not-a-hero-i-am-an-idiot.blogspot.com

ojciec napisał(a) komentarz:
Coś obietnice nie idą w parze z czynami.

 


 

Post nr 61, ostatnio modyfikowany: 26-11-2014Dzisiejszy dzień, mimo smutnych wieści, był dobrym dniem.
Na matematyce niestety kolokwium. Potem czekając na chemię oglądałam jak Irek grał w sapera. Następnie była biologia komórki, ale doc D nie pytała na punkciki. Laboratorium z fizyki minęło szybko, ale musiałam zrobić je sama, bo Rysia nie było. W międzyczasie napisałam opowiadanie, które wstawię tu jutro.
W bursie zjadłam obiad, oglądając Thora, przepisałam opowiadanie do komputera, umyłam się i teraz zaraz idę spać.
Ale jeszcze żarcik astronaucik:
Jak nazywa się najwspanialszy pierwiastek?
.
.
.
ChromOsom.
PS. Wczoraj na naszym piętrze nie było prądu jakiś czas.
PS2. Wczoraj rano przechodząc koło salonu ślubnego widziałam ładną sukienkę, pomyślałam, że wracając zrobię jej zdjęcie. Ale złe kierownictwo sklepu zmieniło ją na inną, nie aż tak ładną.

ojciec napisał(a) komentarz:
Tak się niestety zdarza.
ojciec napisał(a) komentarz:
Niech cdn nastąpi.
A jak pierwszy komentarz się tu dostał naprawę nie wiem.

 


 

Post nr 60, ostatnio modyfikowany: 15-10-2014Mam internet z Bursy!!!
Ale pana kuriera nie było.

marek napisał(a) komentarz:
a ja nie mam internetu +
marek napisał(a) komentarz:
a dzisiaj już mam +.

 


 

Post nr 59, ostatnio modyfikowany: 30-09-2014No i jestem w Opolu. Odwiedziłam Solarisa, znalazłam Empik i aleję gwiazd, znalazłam jedno podwórko na którym stały dwa Volkswageny NewBeetle, dowiedziałam się jak iść z Solarisa do uczelni, posłuchałam o biotechnologii, zostałam przydzielona do 2 grupy,poszłam na Oleską 48 po legitymację, poczekałam w kolejce po legitymację znalazłam drogę (okrężną) do bursy, rozpakowałam się, zjadłam bułkę, poszłam do pana który spisał mój adres M.A.C, podpisałam umowę o internet, dowiedziałam się, że internet będzie dopiero jutro, odkryłam jak podłączyć telefon, żeby dawał internet do komputera, poczułam, że ktoś piecze ciasto w kuchni na przeciw mojego pokoju, ubrałam pościel w bieliznę pościelową, bardzo dużo razy słyszałam pociągi które robią stuk-tuk i puf!, odkryłam, że jak spojrzy się na zapaloną lampę to wygląda jakby nie miała konturów bo zlewają się z sufitem, pisałam z Agnieszką, Agatą i Patrykiem, chyba zrozumiałam plan zajęć (poniedziałki wolne!, w piątek tylko jeden wykład!), ogólnie dużo się działo.
Ale nie poznałam jeszcze mojej współlokatorki, bo jej nie ma. Ale wiem, że ma na imię Monika.

mamaewa napisał(a) komentarz:
Tyle zajęć na jeden dzień! i jeszcze zdążyłaś wejść na bloga… Oby tak dalej.
ojciec napisał(a) komentarz:
tak to początek ciekawego i ważnego etapu życia, nie zmarnuj go!
ojciec napisał(a) komentarz:
Ciekawe tata ma mniej niż 3 znaki a ojciec spełnia wymogi formatu : więcej niż3 znaki

 


 

Post nr 58, ostatnio modyfikowany: 17-07-2014Dzisiaj byłam w Opolu złożyć dokumenty na studia.
Jestem studentką I roku biotechnologii (inżynierskie) na Uniwersytecie Opolskim 🙂

 


 

Post nr 57, ostatnio modyfikowany: 10-07-2014Rzecz sprzed chwili. Siedzę sobie przy komputerze, oglądam internety. Mama kąpie babcie, tata na górze robi coś. W pewnym momencie tata woła „Kasia, twój kot zjechał po dachu”. Wychodzę na balkon, a Maniuś siedzi na drabince przeciwśniegowej i miauczy żałośnie. Po prostu wyszedł przez okno w pokoju rodziców.Tata pobiegł po drabinę i ściągnął kotka ale opłacił to pięknymi szramami Mańka próbującego wybić się na niepodległość…

 


 

Post nr 56, ostatnio modyfikowany: 27-06-2014JUPI!
Zdałam!
Teorię na prawo jazdy!
Matury!
🙂

Blog Kasia
tata napisał(a) komentarz:
Gratulacje!!! Dalszego powodzenia…
mamaewa napisał(a) komentarz:
Gratulacje!!! Dalszego powodzenia..
/ten głupi komputer nie strawił nas razem/

 


 

Post nr 55, ostatnio modyfikowany: 30-05-2014Wczoraj moja najstarsza siostra zabrała mnie do Katowic do WORDu dać się zapisać na egzamin (6.06.2014). Po załatwieniu spraw chciałyśmy wrócić do domu, ale Mazda miała inne zdanie. Stwierdziła, że jesteśmy złe, bo zostawiłyśmy ją samą z włączonymi światłami. Nie chciała odpalić. Poszłyśmy do stacji paliw obok, i spytałyśmy się pana sprzedawcę, co możemy w tej sytuacji zrobić. Ten skierował nas do technicznych z WORDu. Jeden z panów technicznych wziął Yariskę podjechał do nas, podpiął akumulator do akumulatora i zapaliło! Mogłyśmy pojechać do domu. Ale jeszcze po drodze wpakowałyśmy się na DTŚ w stronę Krakowa, ale poprowadziłam MEG przez 3Stawy gdzie często jeździłam na jazdach i wróciłyśmy do domu.

tata napisał(a) komentarz:
tak to się w życiu różnie składa, ważne by trafić do domu.

 


 

Post nr 54, ostatnio modyfikowany: 30-03-2014Dzisiaj moja najstarsza siostra, zabrała mnie do parku w Świerklańcu.
Rano wstałyśmy wcześnie (o 10 🙂 ) i poszłyśmy do kościoła. Potem zaczęłyśmy przygotowywać nasz piknik/bento

Blog Kasia

Była to smażona cukinia, „surimi -pałeczki krabowe”, grzanki z chleba z jajkiem, banan i ciasteczka. Do picia była herbata w termosie i sok z wodą, którego w końcu nie wypiłyśmy. Kiedy wszystko już było gotowe i spakowane, do małego, ale pojemnego plecaczka, wyruszyłyśmy.

Blog Kasia

Plecaczek

Gdy dojechałyśmy nie było jakiś wielkich tłumów, ale pan, który przyjmował opłaty za wjazd (6 zł) kazał nam stanąć „za ostatnim autem na trawce”.

Pochodziłyśmy trochę po parku.
Był tam wodospadek na rzeczce,

Blog Kasia

Mini zoo z kozami, llamami, końmi, ptakami i Pumbą 😉

Blog Kasia
Blog Kasia

LLama bez nóg

Blog Kasia

EMU!

Blog Kasia

Znalazłyśmy wodę, ale nie „Wielką Wodę”, którą pamiętała Magda z dzieciństwa.
Nad tą „małą wodą” stał słup. Na początku nie wiedziałam, po co on jest. A był to po prostu maszt!!

Blog Kasia

Poszłyśmy wiec dalej. Były (o dziwo) drzewa!

Blog Kasia

MEG chciała pobawić się na placu zabaw, ale był od 3 do 9 lat…

Blog Kasia

Aż wreszcie, WODA!!

Blog Kasia

I to ta właściwa!! 🙂
Posiedziałyśmy troszkę nad nią, poobserwowałyśmy przyrodę i inne takie. Jeden chłopak miał pomysł, żeby wskoczyć sobie na pomost pontonowy, który był przy brzegu. Dobre miejsce sobie znalazł 😉

Blog Kasia

Potem poszłyśmy dalej a jako, że byłyśmy głodne na górce na półwyspie zjadłyśmy obiad/piknik/bento

Blog Kasia
Blog Kasia

A jako żeśmy podjadły, to mogłyśmy iść spać 😉

Blog Kasia

W sumie to ja obserwowałam sikorki na brzozie
Naszą drzemkę przerwał telefon od mamy, po którym postanowiłyśmy iść dalej.
Mijając ludzi na gokartach, rowerach, wrotkach, z dziećmi, bez dzieci, singli i pary doszłyśmy do Pałacu Kawalera.

Blog Kasia

Ludzi wszędzie było więcej niż tłum, mniej niż horda.

Blog Kasia

To zdjęcie nie oddaje ilości ludzi w parku

Po lodach z Zielonej Budki, zakupionych w barze/kawiarence w pałacu poszłyśmy do auta, zostawiłyśmy plecaczek i kocyk, przeszłyśmy się do bramy i z powrotem i pojechałyśmy do domu.
Ogółem i podsumowując, było bardzo przyjemnie i cieplutko (ale nie gdy siedziało się w cieniu) Ale park strasznie zaludniony. A Marianek musiał się stęsknić, bo strasznie piszczał już od kiedy weszłyśmy do domu, i był bardzo głośno.

tata napisał(a) komentarz:
i dobrze tak w niedziele ruszyć w ckliwe miejsca pamiętne w rodzinie
Ładne foto reportaże – prosimy o kolejne.

 


 

Post nr 53, ostatnio modyfikowany: 28-03-2014Skończyłam jazdy!!! Jeszcze tylko egzamin wewnętrzny z teorii ( 3 kwietnia ^^ ), z praktyki i… mogę się zapisać na egzamin państwowy… Ale strona z testami nie działa dobrze,a mój komputer się wiesza :/
I nawracałam dzisiaj koło takiego ładnego VW New Beetle ;). Jechałam też koło Michała, i po Katowicach, i po Chorzowie.Dzisiaj też pisaliśmy standaryzację matury z matematyki. W sumie całkiem proste to było.Wczoraj byłam na wycieczce rowerowej po WPKiW. Wyszłam z domu trochę koło trzeciej, ale właściwą jazdę zaczęłam o czwartej. A dlaczego? Bo jestem llamą i pompując przednie koło, zapomniałam o tylnym i musiałam się zawrócić na stację do kompresora. Pojeździłam trochę po parku, a potem stwierdziłam, że pora wracać do domu. Nie chciało mi się podjeżdżać pod górę na alei Harcerskiej, więc zjechałam z pętli rowerowej wcześniej, i wyjechałam… gdzieś. A konkretnie na ulicy Słowian, koło hałdy w Chorzowie II. Troszkę nie wiedziałam gdzie jestem, ale po chwili zobaczyłam szyb Prezydent i wiedziałam jak wrócić do domu. Wracałam zahaczając o Magdy Kombinatory i zauważyłam jej autko stojące na parkingu. Zostawiłam więc MEG wiadomość za wycieraczką, której to wiadomości ona nie zauważyła. Wróciłam do domu i upiekłam ciasteczka. Kilka (ostatnia blacha) było spalonych, gdyż w międzyczasie wróciła Magda i powiedziała mi, żebym wyczesała kota, co zrobiłam zapominając o ciasteczkach.
I mamy wyczesanego kota, który linieje jak kot na wiosnę 😉

tata napisał(a) komentarz:
No i proszę zaczęły się ważne i ważące na całym życiu egzaminy.
Życzę wiele szczęścia i powodzenia, a szczęściu najlepiej pomódz gruntowną wiedzą i umiejętnościami.
Sukcesu !!!!

 


 

Post nr 52, ostatnio modyfikowany: 19-03-2014A u nas wiosna! Przed niedzielą takie kwiatki kwitły przed pomnikiem żydowskim

Blog Kasia

A dzisiaj wracając ze szkoły takie pączki na drzewach!

Blog Kasia

Jestem już umówiona na ostatnie trzy jazdy!

I mamy napisany z Agą scenariusz naszego filmu.
A jutro idę na kapitułę stopni instruktorskich zmieniać punkty… Oj będzie się działo.

Meg napisał(a) komentarz:
I tylko narzeka, że katar łapie.
Bo wieje, a bez czapki chodzi…
tata napisał(a) komentarz:
Piękne zdjęcia. Czym zrobione?.

 


 

Post nr 51, ostatnio modyfikowany: 28-02-2014Dzisiaj byłam w Strefie Wolontariatu. Napisałam wiersz, pan M. uczyła grać na fletni, usmażyliśmy frytki, pobawiłam się z psem, pograłam w karty. Ogólnie to urocze miejsce, z ciekawymi ludźmi. I też niezłe projekty mają w planach. Ale co z tego wyjdzie?

tata napisał(a) komentarz:
atmosferę danego miejsca tworzą sprzęty i ludzie

 


 

Post nr 50, ostatnio modyfikowany: 27-02-2014W tym tygodniu byłam na zbiórce, dwóch odprawach i oczywiście w szkole. Kot nasikał mi na łóżko. Ale już sytuacja opanowana.

A dzisiaj z racji tłustego czwartku zrobiłam faworki. Troszkę za grube ale jak na pierwszy raz dobre.

MEG napisał(a) komentarz:
Potwierdzam, że dobre 😀
tata napisał(a) komentarz:
a ja musiałem się zadowolić pączkami z biedronki a’0.49zł.

 


 

Post nr 49, ostatnio modyfikowany: 21-01-2014Dzisiaj na jazdach zaatakowałam miasta. Konkretnie Chorzów, Rudę Śląską, Świętochłowice i Katowice. Najpierw pan instruktor zawiózł mnie na mały parking koło DTŚ, gdzie wykonałam parę hamowań i startów, parę skrętów, a później wyjechałam na miasto. Fajnie było, tylko kilka razy mi zgasło gdy startowałam, kilka razy chciałam ruszyć z trójki i zbyt mocno hamowałam. Przejeżdżałam koło byłego TESCO najśredniej, jechałam Trzeciego maja, w Batorym na Długiej i Batorego byłam, nawet Katowicką/Chorzowską jechałam! Fajnie było. A już w czwartek następne jazdy 😀

tata napisał(a) komentarz:
tylko trening czyni mistrza- w życiu nic samo ……

 


 

Post nr 48, ostatnio modyfikowany: 07-01-2014W niedziele spokojnie przeglądam sobie Facebooka, gdy natykam się na informację że o 8.30 czasu Greenwich na kanale BBC One będzie leciał Sherlock. Tak więc szukam gdzie w internecie można by to zobaczyć. Gdy odcinek już się rozpoczął MEG też znalazła BBC One. A jako, że mój komputer nie lubi szybkości razem oglądałyśmy serial na komputerze najstarszej. oglądamy, komentujemy, śmiejemy się. Czasem nie rozumiem co mówią (no bo ciężko jest zrozumieć jak nawija taki Benedict Cumberbatch po angielsku i to nie byle jaką angielszczyzną i w dodatku szybko) i ciągle się zastanawiamy, kiedy wytłumaczą jak Sherlock przeżył skok z dachu. Odcinek się skończył, a nadal ten (i wiele innych) wątków nie wyjaśnionych. Po czym wchodzę na Wikipedię w temacie Sherlocka a tam co stoi? Że to był drugi odcinek, a nie pierwszy!
Więc gdy tylko powiedziałam o tym MEG, ona zaraz znalazła pierwszy odcinek, który obejrzałyśmy.
A za tydzień w niedzielę jest trzeci i ostatni odcinek trzeciej serii Sherlocka… I kolejne trzy lata czekać na trzy kolejne odcinki…A dzisiaj byłam na kursie prawa jazdy. Poza mną był jeszcze pan instruktor. Opowiedział mi m.in. o tym jak wymieniać koło i sprawdzać poziom oleju w samochodzie 🙂

tata napisał(a) komentarz:
Szkoda że nie pokazał.

 


 

Post nr 47, ostatnio modyfikowany: 05-01-2014Miałam jechać do Warszawy. Nie udało się, ale za to wyciągnęłam moja najstarszą siostrę do kina. Na film, którego oryginalny tytuł brzmi Frozen czyli po polsku Kraina lodu

Film opowiada o siostrach Annie i Elsie. Są, jak się można spodziewać po filmie Disneya, księżniczkami. Starsza z nich- Elsa -dodatkowo posiada moc panowania nad śniegiem, lodem i chłodem. Jako małe dziewczynki siostry bawiły się razem, jednak gdy przypadkowo Elsa uderza swoją mocą w głowę Anki o mały włos nie dochodzi do tragedii. Jednakże szaman troli (Akcja dzieje się w królestwie leżącym gdzieś na ziemiach Norwegii) wyciąga lód i przestrzega, że gdyby Anna został uderzona w serce nie byłoby tak łatwo…
Aby zapobiec dalszym tragediom wspomnienia Anki zostają zmodyfikowane, przez co nie wie, że jej siostra ma moc. Dziewczynki zostają również rozdzielone, a pałac zamkięty. Trol mówi również, że moc Elsy będzie rosnąć, a największym jej zagrożeniem jest strach. Aby
Po kilku latach Król i Królowa giną w podróży morskiej. Gdy Elsa dorasta musi objąć tron. Z tej okazji pałac zostaje otwarty i Anka po raz pierwszy od wielu lat może swobodnie poruszać się po mieście. Tam poznaje Hansa, przystojnego księcia. Po całym dniu (żeby nawet! raz spotkali się rano, drugi raz na balu!)spędzonym razem Hans oświadcza się Annie. Gdy oznajmiają o tym Eslie i proszą o błogosławieństwo oraz możliwość zamieszkania w pałacu. Elsa boi się większej ilości ludzi w pałacu. Czuje się zagrożona, a grozę sytuacji dopełnia zabranie Elsie rękawiczki, która pomagała opanować kobiecie moc. Gdy ludzie dowiadują się, że królowa ma moc boją się. Ta jednak ucieka w góry wywołując potężną zimę w środku lata.
Anna wyrusza za nią.
Po drodze poznaje Kristoffa- dostarczyciela lodu, jego renifera Svena oraz bałwana Olafa stworzonego przez Elsę na wzór bałwana, którego razem z Anną ulepiły w dniu wypadku.
Postacie są bardzo dobrze wykreowane i zanimowane. Niebieska suknia Elsy jest GENIALNA, ale MEG bardziej zafascynowała peleryna z jej stroju koronacyjnego.
Muzyka również jest bardzo ładna. Już pierwsza piosenka Serca lód, która ewidentnie jest wzorowana na szantach, widać jak bardzo Christophe Beck przyłożył się do swojej pracy. Również polskie tłumaczenie piosenek jest dobre. Można by się przyczepić do tego, że czasem nie da się zrozumieć słów (np. piosenka troli).
Ważnym elementem filmu jest również obsada. Najbardziej wybija się przezabawny Olaf, któremu głosu użycza Czesław Mozil. Wychodzi z tego bardzo fajna mieszanka i nadaje bohaterowi życia i charakteru.
Podsumowując. Film mi się bardzo podobał i z chęcią zobaczyłabym go jeszcze przynajmniej 3 razy 🙂

tata napisał(a) komentarz:
Jaki ładny wpis i opis-recenzja, prosimy o inne

 


 

Post nr 46, ostatnio modyfikowany: 30-12-2013Święta się skończyły, zaczynają się Sylwestry, a po Sylwestrze Nowy Rok. Oby był lepszy niż poprzedni.

Wesołego Indyka i Mokrego Jajka.

A poza tym oglądam piąty sezon Merlina. Jest źle, a będzie jeszcze gorzej…

tata napisał(a) komentarz:
proszę bardziej optymistycznie

 


 

Post nr 45, ostatnio modyfikowany: 26-08-2013Młahahaha. Jestem już w pełni legalna!!

Mogę zawierać umowy, głosować, oddawać krew, jak zdam prawo jazdy jeździć autem, kupować wszystko co chcę a jest prawnie dozwolone. Kurczę!

A moje urodziny nie były jakoś szczególne, ale były BAAARDZO fajne.

Pierwsza część urodzin jeszcze w Chorzowie to była po prostu mini impreza z ludźmi z zastępu, Krewetką i Martyną. I było super! (Nareszcie dostałam Natsu od Krewetki.)

A moje właściwe urodziny obchodziłam w Kucobach z rodziną. Rano odpust (BUDY!!) Potem był tort (sama robiłam 🙂 ) A potem pojechaliśmy na DOŻYNKI do Panek. Ale nie te dożynki były tam najważniejsze, tylko pokaz Taekwon-do ITF, który zorganizowali wojownicy z najlepszego (według mnie 😉 ) klubu Taekwon-do K.S. Wojownik Kłobuck. Przewodniczył im oczywiście trener Suchy, a moja siostra robiła za menedżera (znaczy mówiła co jest po czym). Potem moja siostra MEG kupiła ni watę cukrową, która była OGROMNA!! Po pokazie wróciliśmy do domu (z Basią i Suchym) na kolejny kawałek tortu.

A od rodziców na urodziny dostałam miśka zapachowego do samochodu >:-D i bona na kurs prawa jazdy. Kasia będzie się rozbijać po mieście 😉

A dzisiaj po za zwijaniem namiotów pozostałych po akcji letniej siedziałam i szyłam bezpalcowe rękawiczki. Ale jeszcze długa droga przede mną jako adeptką szycia.

A w sobotę na „kawę i torta” przyjeżdża rodzina. Oj, będzie się działo. A jak działo to armata. Oj się będzie armaciło 😉

tata napisał(a) komentarz:
dużo możesz a jako pełno letnia powinnaś …….

 


 

Post nr 44, ostatnio modyfikowany: 05-06-2013Poniedziałek był dniem kebaba. Idąc na zbiórkę zrobiłam się strasznie głodna, więc wstąpiłam do Kebab-baru na Powstańców. Dobry był ten kebab. Mięsko fajnie przyprawione, sałata dobra, ale to co mnie najbardziej zaskoczyło to ser feta w tej sałatce. Pycha!Na specu z chemii pół grupy stało przy oknach podziwiając burzę. Ciemną burzę z piorunami i grzmotami.

Wtorek był dniem wyspania się- nie było pierwszej lekcji. Obejrzałam również najnowszy odcinek Gry o Tron. I stwierdzam, że zabicie głównych bohaterów jest bez sensu!

Dzisiaj jest dzień z pod znaku szóstki z religii i kota na kolankach. Szóstka była za krzyżówkę, a kotek bardzo fajnie grzeje w kolanka 🙂

tata napisał(a) komentarz:
a jeszcze tak niedawno w czasie burzy nikt by nie stał przy oknie
a może bohaterowie z martwych wstaną w następnym odcinku.
Kasia napisał(a) komentarz:
No właśnie nie wstali ;( ale podobno mają

 


 

Post nr 43, ostatnio modyfikowany: 22-04-2013Dzisiaj Maniek przeżył kolejną z dzikich przygód. Konkretnie jazdę tramwajem i siedzenie na działce. A to wszystko na zbiórce.

Dzisiejsza zbiórka Cichociemnych odbyła się na działce Patryka. Jako że ładna pogoda itp. postanowiłam zabrać Mariana ze sobą. A żeby tam dojechać trzeba było pojechać tramwajem, więc plecak na plecy, gitara na ramię, kot do ręki. I jedziemy! Ale najpierw trzeba było dojść na przystanek. Jako że kotek jest strasznie ciekawski, za każdym razem jak przejeżdżało auto on chciał je zobaczyć. Więc wywijał się, drapał, ale dzielnie dotarliśmy ma przystanek. Później grzecznie przejechał całą trasę. Na działce było mu fajnie, kilka razy prawie wszedł do ogniska, ale wiedział, że nie wolno i nie wchodził. Gdy szliśmy z powrotem usadowił mi się na plecaku, skąd mógł oglądać okolicę.


A teraz siedzę i kończę przygotowania do środowej obietnicy 🙂

tata napisał(a) komentarz:
Jakie dzielne kocisko – jaka odpowiedzialna opiekunka.

 


 

Post nr 42, ostatnio modyfikowany: 21-04-2013

Blog Kasia

próba

tata napisał(a) komentarz:
Czego – bo chyba nie chemii.

 


 

Post nr 41, ostatnio modyfikowany: 28-03-2013Dzisiaj po raz pierwszy jechałam z kotem autem. Przez dwie godziny. Kot oczywiście był przypięty pasem. Ma szelki przez które przeplotłam pas. Nie wiedział biedny co ma zrobić. Nagle odebrano mu tyle wolności. A na zewnątrz tak ciekawie! Ale trzymał się Marian dzielnie, tylko od czasu do czasu trochę pomiaukiwał. Ale drewniany żwirek to chyba nie jest jego ulubiony. ( Kot właśnie wszedł do szafki z koszem… Co za kot!)
A potem razem z rodzinką woziliśmy drewno. Drewno na opał. Wózkiem z metalowej siatki. Do bunkra do którego prowadzi właz i który jest połączony z domem. Pierwszy raz gdy jechałyśmy z Magdą troszkę za bardzo przechyliłyśmy wózek aby wyrzucić drewno. I wózek wpadł… Ale Magda szybko wskoczyła do bunkra i go udało nam się wyciągnąć. Potem jeszcze kilka kursów i już wszystko wywiezione. Ale za to byłam cała mokra. Nie od potu, a od topniejącego śniegu… ( Marian wyszedł z szafki 🙂 ) Ale dzień ogólnie fajny 🙂

tata napisał(a) komentarz:
Dziękuje załodze za pomoc – nieocenioną.

 


 

Post nr 40, ostatnio modyfikowany: 10-03-2013Dzisiaj krótkie przedstawienie naszego prezentu gwiazdkowego- LAMP!!!

Blog Kasia
Blog Kasia
Blog Kasia
Ewamama napisał(a) komentarz:
Pół godziny i już mogę podziwiać lampy /odnowienie transferu w niedzielę 6-go/ A byłam święcie przekonana, że ta długa jest do pokoju a okrągła do kuchni… ale i tak fajnie.
tylko do ostatniego zdjęcia musiałam się położyć…
tata napisał(a) komentarz:
To ci oświetlenie punktowe.
Jest taka opcja – edytuj blog, w której foto stawia się z brzuszka na nogi, bo wszystko ” musi mieć ręce i ….”.

 


 

Post nr 39, ostatnio modyfikowany: 10-03-2013wiałam bardzo zabiegany weekend. w piątek po południu poszłam na andrzejki klasowe, z których biegłam na grę nocną w Zespole Szkół Integracyjnych nr 2, która skończył się około 3 w nocy. W sobotę rano byłam na imprezie z moimi zuchami, która zazębiał się z przesłuchaniem do przedstawienia, lecz nie udało mi się dostać do obsady 🙁

mamaEwa napisał(a) komentarz:
To może mniej a dobrze? / z pisaniem na szybko też problem…/

 


 

Post nr 38, ostatnio modyfikowany: 10-03-2013Moja szkoła po prostu jest genialna.
Na lekcji wychowawczej obchodziliśmy urodziny osób urodzonych w sierpniu, wrześniu, październiku i listopadzie. Więc zaczęło się od odśpiewania każdemu „miesiącowi” Sto Lat, a potem „wielka wyżerka”( czipsy, ciastka, mandarynki itp.)Na następnej lekcji odbył się konkurs z historii USA, w którym wygrali Krewetka i Walker. A nagrodą główną był indyk oczywiście upieczony :). Dlatego też na lekcji historii po gratulacjach ze strony prof. organizującej konkurs, pani prof. M. i Prof. K. zabraliśmy się do jedzenia. Profesor puścił muzykę (kawiarenki, Motylem jestem itp.) i nawet w pewnym momencie wziął do krótkiego tańca koleżankę. A gdy indyk był już zjedzony poopowiadał nam o monarchach absolutystycznych w Europie.

tata napisał(a) komentarz:
Czyli zasługuje na to by się uczyć – dla niej lub dla siebie.
tata napisał(a) komentarz:
A co z kuchenką na Andrzejki?

 


 

Post nr 37, ostatnio modyfikowany: 10-03-2013Na dzisiejszej zbiórce zuchy zastanawiały się, co to znaczy być pozytywnym. Stwierdziły, że osoba pozytywna to osoba grzeczna, uprzejma i przestrzegająca reguł i zasad. Grając w różnorakie gry, zuchy udowodniły, że są godne miana „osoby pozytywnej”

 


 

Post nr 36, ostatnio modyfikowany: 10-03-2013Zgodnie z sugestią mojej starszej starszej siostry piszę, co robiły zuchy na zbiórce. Na dzisiejszej zbiórce zuchy nauczyły się śpiewać Hymn Zuchowy, zrobiły czapeczki w których ich lęki mają się schować i bawiły się w dużo ciekawych zabaw.

 


 

Post nr 35, ostatnio modyfikowany: 10-03-2013Jako że kończyło się jedzenie postanowiłam iść do sklepu. Po za podstawowymi produktami kupiłam również takie dziwne warzywo jak bakłażan i owoc- awokado. Bakłażana zostawiłam sobie na jutro, a dzisiaj wykorzystałam awokado.
Zrobiłam maziaję awokadowo-czekoladową do chleba. Czyli zbenderowałam awokado dodałam cukier trzcinowy i czekoladę do robienia czekolady na gorąco. W efekcie wyszło mi bardzo dobre „coś” zwłaszcza w połączeniu z bułką z pestkami dyni. Tylko nie mam pomysłu na bakłażana…


Dzisiaj dokończyłam załatwianie formalności i od poniedziałku nie będę chodziła na specjalizację z matematyki i informatyki, lecz na speca z chemii i fizyki. W związku z tym muszę się dużo na te przedmioty uczyć…


A jutro idę na helloween zastępu !!
A na biwak z zuchami pojedziemy do Rycerki Kolonii.

tata napisał(a) komentarz:
Życze, ale i oczekuje szczególnie z fizyki samych 6 pamiętaj to twój samodzielny wybór!

 


 

Post nr 34, ostatnio modyfikowany: 10-03-2013Dzisiaj był bardzo zazuchowiony dzień.
Rano Akcja Agitacyjna- czyli witanie się w każdej klasie 1-3, odczytywanie listu od dr Pai Chi Wo, przyklejanie piegów z papieru samoprzylepnego, i rozdawanie ulotek. Dobrze, że mam drużynowego i koleżanki drużyny.


Po południu półtoragodzinna zbiórka.
Przedstawienie się dzieci (aż 14!!!!), pląsy i pląsy, zasymulowanie telefonu od doktora P, przejście na plac, teatrzyk samorodny o przygodach Pana Kleksa, szukanie skarbu, podsumowanie i jakieś dziesięciominutowe gadanie z Patrykiem o przyszłości gromady.


A jutro Komisja Stopni Instruktorskich.

tata napisał(a) komentarz:
No i trochę nauki szkolnej by się przydało do pełni ojcowskiej raości.

 


 

Post nr 33, ostatnio modyfikowany: 10-03-2013Jak to fajnie jest iść z rodziną na basen, nawet jeżeli woda jest zimna :))

tata napisał(a) komentarz:
a jeszcze lepiej dwa razy iść na basen

 


 

Post nr 32, ostatnio modyfikowany: 10-03-2013Dzisiaj korzystając z pięknej pogody i 27 stopni w cieniu poszłam do Zoo.
Chodziła taka chęć po mnie już od dawna, lecz teraz wcieliłam plan w życie.
Poszłam „z buta” do parku. Doszłam do placu przez Zoo i tam widzę coś takiego:

Blog Kasia

To tylko rozgrzewka przed Industriadą, czyli świętem Szlaku Zabytków Techniki. Przyglądnęłam się trochę jak pan robi takie wielkie bańki

Blog Kasia

I poszłam dalej. Kupiłam bilet i ilustrowany przewodnik i weszłam. Od razu zaczęłam podziwiać zwierzęta i robić im zdjęcia (pełny album zdjęć na facebooku- http://www.facebook.com/media/set/?set=a.447454918611985.108047.100000424420243&type=3 )
Podeszłam, żeby zrobić zdjęcie lamie, a ta zaczęła biegać przy kracie i chyba szykowała się do ataku śliną, oddaliłam się od niej w pośpiechu. 🙂
Ona biegała tak http://www.youtube.com/watch?v=ShpPRsDhv5Q&. Potem widziałam słonia, i hipopotama

Blog Kasia
Blog Kasia

Lwów, mimo iż były na wybiegu, nie było widać, za to miały auto.

Blog Kasia
Blog Kasia

Mam w domu takie zdjęcie, na którym stoję z Basią w Zoo, a za nami są Zebry i odwracam się rączką, żeby tylko je zobaczyć. Teraz też były Zebry

Blog Kasia

Był nawet król Julian!

Blog Kasia
Blog Kasia

Były też ptaki, gady, płazy i ssaki, oraz oczywiście, dinożarły( je było najłatwiej sfotografować ;)) )

Blog Kasia

Po dwóch godzinach i czterdziestu minutach opuściłam zoo i poszłam na tramwaj. Przyjechał taki starutki 19. I co? A no, że przejechałam cztery przystanki. Na dwóch konduktor musiał osobiście, ręcznie zamykać drzwi, gdyż barierki przy schodach blokowały je. W końcu tramwajarz(?)zamknął je permanentnie- przez wyciągnięcie korków za nie odpowiadających. Ot KZK Gop 😉

A wieczorkiem poszłam do kościoła Jadwigi. I mszył mój ksiądz katecheta, którego wczoraj spotkałam na obchodach 90-lecia przyłączenia Huty Królewskiej do Polski. Jakieś fatum, czy co? 😉
A teraz idę spać, żeby nabrać sił przed próbami i występem. Ojej, może nawet to wygramy?? http://www.chck.pl/?show=sz&id=11170&showp=akt ;))
A i jeszcze jakie ładne chmurki dziś nad stadionem były :))

Blog Kasia

 


 

Post nr 31, ostatnio modyfikowany: 10-03-2013Nie ma to jak iść gdzieś tylko na moment i wrócić po sześciu godzinach. A było to tak… Kilka dni temu dowiedziałam się, że w piątek (czyli dzisiaj) jest Wieczór Marzeń w Zoo, które nasi harcerze zobowiązali się „obstawiać”. Nie wiedziałam, że będę w Chorzowie, więc się nie zgłosiłam na tę imprezę. Dzisiaj poszłam do parku dosłownie na chwilę by spotkać się z Patrykiem i porobić zdjęcia. Na miejscu, doszłam do wniosku, że nie mam co robić w domu, więc zostanę i po udzielam się społecznie. Po przyjściu Nikosa i naszej drużyny, Wojtka i jego drużyny oraz Magdy i jej drużyny weszliśmy do Zoo i czekaliśmy na dalsze „rozkazy”. Wtedy spotkałam dużą Basię, Sławka, Moniczkę i Ewkę, którzy również przybyli na Dream Night.
Moim pierwszym zadaniem było wydawanie musztardy na tackę z kiełbaską. Po dwóch- trzech godzinach zaczęłam rozdawać pączki i drożdżówki. Po rozdaniu wszystkich drożdżówek- między innymi dzięki Pastorowi i jego kolegom z Paktora- sprzątałam papierki.
Wszystko co można było zjeść, lub wypić było za darmo. Były to kiełbaski, lizaki, batony pączki, drożdżówki, woda, sok Cappy, wata cukrowa, sałatki i ogromna ilość lodów. Mimo iż ludzie mieli specjalne kupony raczej poza kiełbaskami nikt nie sprawdzał ile razy kto co brał. Firma Algida była partnerem imprezy więc przyjechały trzy lodówki z lodami.
Po za jedzeniem na imprezie była policja konna, strażacy, którzy za pomocą wozu pokazywali panoramę parku i Katowic. Dziewczyna z zoo pokazywała malutkiego węża a w zagrodzie kicały króliczki i chodziły żółwie. Muzykę grał zespół Tolerancja. Były dwa mini stoły do cymbergaja, rzutki, malowanie twarzy, kolorowanki, mini piłka nożna ognisko i ratownicy medyczni z Paktora. Między ludźmi chodziły maskotki- lew, małpa z Rainbow tours, Sznupek- maskotka policji, Usiołek- maskotka UŚ-u, Orzeł ruchu i jakiś pies.
Cała impreza zaczęła kończyć się mniej więcej koło dziewiątej, a my wyszliśmy stamtąd około pół do dziesiątej. Jak by było mi mało dzisiejszej imprezy zgodziłam się pomóc przy obstawieniu trasy dla jakiegoś biegu. Na szczęście nie będzie to trwało tak długo jak dzisiejsza impreza (mam nadzieję).
Teraz wróciłam do domu, zgrałam zdjęcia które zrobiłam, wykąpałam się i już zaraz idę spać.

mama napisał(a) komentarz:
No i nigdy nie wiadomo, kiedy trafi się impreza. A węże są lepsze od psów?
Kasia napisał(a) komentarz:
Nie wiem, kiedy chodziła pani z wężem (w kieszeni) nalewałam keczup i musztardę. :))
tata napisał(a) komentarz:
Dziecko w domu zawsze jest co robić – oprócz sprzątania należy się uczyć i to duuuuuuużżżżżżo. Nawet fizyki też.

Post 21 – 25 (stare)

Post nr 25, ostatnio modyfikowany: 10-03-2013

Dzisiaj o 11.00 byłam już w domu. Matematyka i Polskiego nie było a, że to były cztery ostatnie lekcje były wolne. Po za tym prof. Niewiara pozwoliła tym którzy napisali sprawdzian wyjść po napisaniu, więc jakieś 15 min. po rozpoczęciu lekcji- 10 min czekania na panią prof. i 5 minut pisania. Sprawdzian polegał na dopisaniu witaminy do zdania- trzy bardzo łatwe pytania. Dzięki temu zdążyłam zrobić zadanie, dodać zdjęcia na stronę gromady i poodkurzać :))
Wczoraj na uroczystej zbiórce zuchy zdobyły sprawność Eskimosa, Dawidek został Strażnikiem Totemu, a ja zostałam mianowania na funkcję przybocznej. :))
Na jutro jestem umówiona na gitarę z dh Agatą, w czwartek z dh Kasią na omawianie/realizowanie mojej próby, jest też wtedy Spotkanie Instruktorskie z okazji DMB w sobotę są Imieniny Zucha, w poniedziałek zbiórka-remont harcówki… przynajmniej nie muszę się nudzić w domu :))

mamaEwa napisał(a) komentarz:
Nudzić zdecydowanie nie, odkurzać TAK 😉
tata napisał(a) komentarz:
No i w między czasie udział w kółkach przedmiotowych!!

 

Post nr 24, ostatnio modyfikowany: 10-03-2013

Nareszcie w domu!! Po długim tygodniu mogłam wrócić do domu, i to nie sama a z Martyną!! Ciekawe co będziemy robiły…?

mamaEwa napisał(a) komentarz:
Niestety zbyt mało czasu udało się wam poświęcić i skutek był jaki był – siedzenie na internecie i tylko jeden mały bałwanek/ mogłabyś dodać zdjęcie/
Basia napisał(a) komentarz:
ale jak to tylko jeden mały bałwanek… ja myślałam, że dwa i to wcale nie takie małe

 


 

Post nr 23, ostatnio modyfikowany: 10-03-2013

Jestem na zimowisku i dzisiaj się nie wyśpię, ponieważ będzie przyrzeczenie mojego kolegi z Zastępu. A moja próba na samarytankę i totem są w trakcie tworzenia.

 


 

Post nr 22, ostatnio modyfikowany: 10-03-2013

Post nr 22 dodano 24-01-2012 o godz 21:33
Nie ma to jak wieczorem wiedzieć, że jutro lekcje zaczynają się o 10.20, bo profesor matematyk będzie na konferencji…
Jakieś dwie godziny temu pożegnałam Kudzię, z którą siedziałyśmy od ok. 15.30. Niestety od nowego roku szkolnego zamieszka ona z bratem w Anglii, a to strasznie daleko! Nie wiem co będę robić bez naszych wygłupów… Ale zawsze jest internet!

mamaEwa napisał(a) komentarz:
A ciekawa jestem, co było na tej zbiórce? Czy tylko gry, czy majsterka, czy opowiedziałaś gawędę?
A teraz świat zrobił się naprawdę mały, można się kontaktować często nawet z daleka.
Jak tata był w wojsku to często nasze listy się mijały i odpowiedź na pytanie otrzymywałam w trzecim liście, bo listy szły trzy dni!

 

Post nr 21, ostatnio modyfikowany: 10-03-2013

Post nr 21 dodano 23-01-2012 o godz 18:11
Jej! Właśnie wróciłam z mojej pierwszej samodzielnie prowadzonej zbiórki!
Patryk niestety rozchorował się na dobre (leży w szpitalu), jednak zuszki nadal bawiły się w Eskimosów, nawet mimo niesprzyjającej pogody.
Teraz siedzę, uczę się na biologię i przeglądam internet.

MadaMag napisał(a) komentarz:
Gratulacje przeprowadzonej (mam nadzieję udanej) zbiórki.
Trzymaj się ciepło!
tata napisał(a) komentarz:
Lepiej robić jedno a potem drugie. Efektywniej.

Post 16 – 20 (stare)

Post nr 20, ostatnio modyfikowany: 10-03-2013

Post nr 20 dodano 11-01-2012 o godz 18:15
Ten tydzień upłynął bardzo szybko za sprawą obozy narciarskiego na hali Rysianka.
Gdy przyjechaliśmy mieliśmy jeszcze iść pod górę, a była ona wysoka i zaśnieżona jednak jakoś doszłam. Potem minęło pięć dni wypełnionym jadzą na sankach, wycieczką do Lipowskiej, graniem w karty i prawo dżungli, kręceniem filmików i robieniem zdjęć oraz rozmowami na różne dziwne tematy.

tata napisał(a) komentarz:
Za ten marsz – jesteś dzielna. Ale karty?.

tata napisał(a) komentarz:

A stronie minęło 5 lat

chyba nikt nie zauważył.

 


 

Post nr 19, ostatnio modyfikowany: 10-03-2013

Post nr 19 dodano 07-12-2011 o godz 19:03
Bardzo dziękuję, że moja kochana mamusia przyjechała do mnie na mikołaja!!!
Dzisiaj zgodnie z radą (rozkazem?) mamy po szkole potruchtałam do Textile Hause i tam nabyłam drogą kupna parę spodni narciarskich. Niestety w te które mama wybrała się nie zmieściłam, ale były inne tez fajne.
Pani z księgowości powiedziała, że mój mundurek powinien być do końca tego tygodnia. Zobaczymy…
Teraz czekam na siostrę Basię, która powinna przyjść za jakieś pół godziny.

ewamama napisał(a) komentarz:
Cieszę się, że masz cokolwiek i ci się podoba:)))
Basia napisał(a) komentarz:
A gdzie wpis: bardzo dziękuję Basi, która przyjechała mnie odwiedzić, skontrolować ład i porządek i przywiozła jedzenie?
Marek napisał(a) komentarz:
Nie zawsze jest mikołaj!.

No na wreście jakieś zmiany w czołówce.

 


 

Post nr 18, ostatnio modyfikowany: 10-03-2013

Post nr 18 dodano 02-12-2011 o godz 17:47
Ludzie… Ale ten dzień w szkole się dłużył…
Najpierw fizyka z prof. Łatką, potem „angielski” z księdzem, następnie Trzy informatyki z p. Łatką oraz znowu fizyka z p Łatką oraz dwa polskie…
Wróciłam do domu, przebrałam się, ogarnęłam pokoje, spakowałam się, ubrałam mundur i juz jestem gotowa na wyjście na kolejny weekend kursu.

Wczoraj(czwartek) było w hufcu spotkanie organizacyjne Mikołajek 2011, na których to nasz zastęp będzie pomagał. Odebrałam tam moje rzeczy( zapomniałam o nich i musiałam się wracać do hufca) oraz poprosiłam dh. Jankę o pomoc z ogarnięciem zadania domowego z jej zajęć (książka finansowa, kp, przeliminarz). W szkole zepsuł się piec więc grupa uczniów stworzyła wydarzenie na fb pt.: „Rozpoczęcie zimy w Słowaku” polegało to na tym, że trzeba było ubrać się w stroje zimowe (kurtki, czapki, szaliki, gogle narciarskie) i tak chodzić cały dzień…
Kocham moja szkołę, bo wyszło to świetnie. Dużo osób było przebranych, a ostrzeżona prof. Myszka nie czepiała się o to. „Super akcja”- to jej słowa.
🙂

Marek napisał(a) komentarz:
I tak trzymać.

 


 

Post nr 17, ostatnio modyfikowany: 10-03-2013

Post nr 17 dodano 23-11-2011 o godz 21:06
Nie ma to jak wstać o 8.00 ze świadomością, że jeszcze 4 godziny będzie można nic nie robić… A więc dzisiaj rano:
wstałam,
umyłam się,
ubrałam,
zjadłam pierogi na śniadio-obiad,
popilnowałam komputera i
wyszłam do szkoły.
Po trzech lekcjach: wróciłam,
otworzyłam atlas,
znalazłam Morze Karskie,
popilnowałam komputera,
wykapałam się i
zaraz mam zamiar iść spać, z wiedzą, że jutro muszę:
posprzątać mieszkanie,
uczyć się geografii,
pójść do szkoły na dwie lekcje,
ugotować coś dla mnie i Martyny, która jutro wpadnie,
czekać na przyjazd Basi i
zrobić zadanie na kurs i do szkoły…
Straszne…

MadaMag napisał(a) komentarz:
Sprzątanie, czy geografia?
Kasia napisał(a) komentarz:
I to i to
niekoniecznie w tej kolejności 🙂
Basia napisał(a) komentarz:
jeśli chodzi o sprzątanie mieszkania… to coś Ci nie wyszło
Marek napisał(a) komentarz:
Ważna jest świadomość konieczności działań.

 


 

Post nr 16, ostatnio modyfikowany: 10-03-2013

Post nr 16 dodano 06-10-2011 o godz 16:18
IDA bo za dużo sprawdzania co to znaczy…
Chyba lubię moją szkołę bardziej niż ostatnio.
Stało się to za sprawą wtorku, gdy odbył się dzień Guns N’ Roses. Wejście na korytarz na trzecim pietrze zamieniło się w wejście do Dżungli, Okna na korytarzu były zasłonięte, dwie dziewczyny ubrane na hipiski sprzedawały hot-dogi i tosty, korytarz i drzwi obklejone były biało czerwoną wstążką. Przy jednej ze ścian był rozstawiony rzutnik połączony, za pomocą komputera. do konsoli XBOX 360 a na nim włączona gra Guitar Hero, w które każdy mógł pograć. Na parterze był urządzony mini koncert. Na podłogach w szkole przyklejone były odciski glanów. A ja nie miałam swoich…
We wtorek również poszłam z Martyną do Patryka pograć na jego konsoli XBOX.
W środę wybraliśmy się do Silesii na sushi. Za to francuski zaskoczył moją grupę… francuską, która jak się dzisiaj dowiedzieliśmy będzie nas uczyć jedną lekcję w tygodniu.
A dzisiaj francuski zaskoczył nas odpytywaniem. Trzeba było się przedstawić powiedzieć gdzie się mieszka, jakiej jest się narodowości i jakie są dni tygodnia i policzyć do dziesięciu. Dostałam za to -tés bien, -tés bien i -tés bien. Czyli trzy piątki! 🙂

Marek napisał(a) komentarz:
Tak trzymać w wielkiej wytrwałości.A piątki są super.

Post 11-15 (stare)

Post nr 15, ostatnio modyfikowany: 10-03-2013

Post nr 15 dodano 08-09-2011 o godz 14:45
Pierwszy tydzień słowakowania niemalże minął…
Czego się dowiedziałam?
Że jeżeli coś nie jest prawdą, jest fałszem (Logika na Matematyce)
Ze Je m’ apelles Kasia i J’ habites à Chorzów (Francuski)
Że atom składa się a jądra i elektronów i jak to odkryli (Fizyka)
Że FRUGO uzależnia (Barek i mój stolik – 11 butelek)
Że Metro jest fajne i rozdawane przed szkołą
Że czekolada z mlekiem i koktajl mleczny uzależniają (saturator)
I że ta szkoła jest super.

I podziwiam prof. Piętkę za jego własny sposób oceniania.

A pani Myszka jest super!!!

Marek napisał(a) komentarz:
to faktycznie fajna szkoła. Kieszonkowego i tak nie zwiększymy tak i zacznij odwyk.

 


 

Post nr 14, ostatnio modyfikowany: 10-03-2013

Post nr 14 dodano 21-08-2011 o godz 21:57
Kolejny dzień wakacji minął. Szkoda, że ten czas tak szybko leci, wydawałoby się, że wczoraj się wakacje zaczęły, a już trzeba się pakować do szkoły…

A dzisiaj nawet nie było żadnego święta niezwykłego, co za pech…

Marek napisał(a) komentarz:
Czy aby na pewno, a święto lenia.

 


 

Post nr 13, ostatnio modyfikowany: 10-03-2013

Post nr 13 dodano 15-08-2011 o godz 12:58
Powrót z obozu przeciągnął się s soboty na niedzielę, ale nie narzekam. Przyjemnie było jechać w pociągu z ciekawymi ludźmi z drużyny, rozmawiając i nawet spać. Szkoda, że obóz skończył się tak szybko…

Wszystkiego najlepszego z okazji Święta Wojska Polskiego!

Marek napisał(a) komentarz:
Tylko będąc wśród ludzi poznasz ludzi. Niekiedy nawet fajnych.
A na obozie zawsze jest fajnie, jak tylko się chce by było fajnie.
mama ewa napisał(a) komentarz:
a nie mówiłam?

 


 

Post nr 12, ostatnio modyfikowany: 10-03-2013

Post nr 12 dodano 01-07-2011 o godz 19:25
Przyjęli mnie do Słowaka!!!
Jestem bardzo szczęśliwa, bo myślałam, że moje nędzne wyniki nie wystarczą.
Teraz tylko wystarczy się uczyć i będzie dobrze.


A jutro zaczyna się obóz.

Dzisiaj Polska przejęła prezydencje w Unii Europejskiej. Ciekawe co z tego wyniknie. Pewnie nic…

1 lipca-Dzień Psa i Święto Dowództwa Operacyjnego Sił Zbrojnych

marek napisał(a) komentarz:
Zapamiętamy ten wpis na najbliższe trzy lata.
Powodzenia
MadaMag napisał(a) komentarz:
Rodzina stwierdziła zgodnym głosem:
„Biedna Basia…”
Basia napisał(a) komentarz:
Popieram Rodzinę =)
Marek napisał(a) komentarz:
I tak długo będziesz szczęśliwa.

 


 

Post nr 11, ostatnio modyfikowany: 10-03-2013

Post nr 11 dodano 29-06-2011 o godz 22:46
Dwa takie same ciasta upiec w przeciągu tygodnia… Ale na szczęście mój zeszyt pełen jest nowych pomysłów, nie tylko słodkich, ale za to nazwanych po potterowemu.
Chyba jestem dziwna, już zaczynam myśleć o temacie na maturę… A to dopiero za trzy lata. Ale wiem, że będzie to wiązane z Harrym Potterem.
Tak na prawdę jestem dziwna.

Post 6 – 10 (stary)

Post nr 10, ostatnio modyfikowany: 10-03-2013
Post nr 10 dodano 27-06-2011 o godz 22:39
Nareszcie Wakacje!!!
Oby mnie tylko przyjęli do Słowaka.

Dzisiaj jest Światowy Dzień Rybołówstwa więc wszystkim rybakom życzę najlepszego.


Post nr 9, ostatnio modyfikowany: 10-03-2013
Post nr 9 dodano 21-06-2011 o godz 20:48
Skończyłam gimnazjum, ale co przede mną?
Nie jestem pewna, czy dostane się do wymarzonej szkoły.
Trzeba się było uczyć, ktoś powie, ale to nie moja wina, że egzaminy były jakie były.
Za to mogłabym się uczyć po angielsku, w końcu wyniki z tego mam najlepsze.
Ale jest jeden plus (chyba) drugie miejsce w szkolnym konkursie matematycznym, ale co z tego gdy nie liczy się do punktacji rekrutacyjnej…

Marek napisał(a) komentarz:
Nie mogłaś – tyś miała się uczyć.
Basia napisał(a) komentarz:
właśnie

Post nr 8, ostatnio modyfikowany: 10-03-2013

Czy to coś zmienia w naszym życiu –> Międzynarodowy Dzień Walki z Pustynnieniem i Suszami ?

basia napisał(a) komentarz:
A czy do trzech i pół godziny przygotowywania się doliczyłaś również czas na zakup sukni i obuwia? Niewyspana duszo =)

Post nr 7, ostatnio modyfikowany: 10-03-2013
Post nr 7 dodano 17-06-2011 o godz 22:51
Kolejny dzień minął.
Kolejne lekcje minęły… Chwileczkę, jakie lekcje?!
Po komersie nasza 26 osobowa klasa zredukowała swą liczbę do

Sześciu niewyspanych dusz

więc pierwsze 4 lekcje spędziliśmy z głowami na ławkach, a pozostałe 2 na oglądaniu filmów i sprawdzaniu,czy do świadectw nie wkradł się żaden błąd.


3 i pół godziny przygotowywania się, 3 godziny jedzenia, występowania i oglądania skeczy i 3 godziny intensywnego tańczenia i zabawy.
Tak mniej więcej wyglądał komers klas trzecich Publicznego Gimnazjum nr 1 im. T Kościuszki w Oleśnie, który odbył się 16.06.2011 U Wąsińskich.


Post nr 6, ostatnio modyfikowany: 10-03-2013
Post nr 6 dodano 10-06-2011 o godz 21:44
Do Komersu zostało 6 dni
Do Końca roku szkolnego zostało 11 dni
Do Ogniska zostało 13 dni
A ja nie wiem jak to ogranąć…

Basia napisał(a) komentarz:
Kochana… czego nie wiesz jak ogarnąć?
marek napisał(a) komentarz:
Na komers ćwicz mięśnie nóg i brzucha.
Na koniec roku smaruj p……. .
Na ognisko sprzątaj izolatkę
A tak w ogóle to oderwij się od kompa.

Post 01-05 (stare)

Post nr 5, ostatnio modyfikowany: 10-03-2013
Post nr 5 dodano 02-05-2011 o godz 22:42

Moim kochanym siostrom
Wszystkiego Najlepszego!

Barbara Joanna napisał(a) komentarz:
Kochane siostry dziękują!
MadaMag napisał(a) komentarz:
Również

Post nr 4, ostatnio modyfikowany: 10-03-2013
Post nr 4 dodano 14-04-2011 o godz 17:52
Koniec. Nareszcie koniec egzaminów.
Angielski był bardzo łatwy za wyjątkiem jednego zadania. Tak poza tym mam chyba wszystko dobrze.

Rozchorowałam się.

Po egzaminie siedziałam w szatni z bolącą głową. Tata przywiózł minie do domu, po czym poszłam się kąpać i spałam. Spałabym dalej gdyby nie spotkanie do bierzmowania, z którego właśnie wróciłam.

Marek napisał(a) komentarz:
Może nie będzie aż tak źle grunt to zdrowym być.

Post nr 3, ostatnio modyfikowany: 10-03-2013
Post nr 3 dodano 13-04-2011 o godz 14:44
Witam wszystkich w drugim, środkowym i przedostatnim dniu gimnazjalnej sesji.
Chyba się załamie. Z tego co patrzałam na Internecie połowę zadań z mat-przyr mam źle, a z humana 1/4. W dodatku chyba się przeziębiłam, a jutro angielski. Czarno widzę moje wyniki.

Jest zimno szaro buro i ogólnie ponuro.

Mama kupiła mi w sklepie dla biedaków książkę- Hobbit, którą już przeczytałam. Teraz zabieram się za Władcę pierścienia-Bractwo pierścienia.

 


Post nr 2, ostatnio modyfikowany: 10-03-2013
Post nr 2 dodano 10-03-2011 o godz 19:17
Siedzę w domu, nic nierobie,
podśpiewując sobie tak…
Nie, tak serio namalowałam już pierwszy obrazek do mojego komiksu i właśnie szukam jakichś zdjęć piesków, kotów, informacji na plakat o akcji charytatywnej Dzisiaj było spotkanie przed bierzmowaniem, które odbędzie się 07.05.2011roku.

Wszystkiego najlepszego z okazji dnia mężczyzn!!

marek napisał komentarz:
Myślę że jeszcze nim jestem. Dziękuje za życzenia z okazji dnia mężczyzn.

Życzę ci systematyczności w tym blogowaniu
i hura.


Post nr 1, ostatnio modyfikowany: 10-03-2013
Post dodano 05-03-2011 o godz 17:34
Ale fajnie! JA też mam bloga! Hura!